sobota, 2 lutego 2013

Blaski i cienie wolontariatu

Wolontariat jest jedną z tych rzeczy, które ukształtowały mój charakter i miały znaczący wpływ na moje życie. Z moją pracą wolontarystyczną wiąże się wiele wspomnień, doświadczeń i znajomości.  Wielu ludzi, których poznałam dzięki wolontariatowi jest w moim życiu nadal i te znajomości bardzo sobie cenię. Praca wolontariuszy ma swoje blaski i cienie, ale z perspektywy czasu widzi się więcej plusów niż minusów - a właściwie to same plusy. 

Blaski

Osobiście nauczyłam się odpowiedzialnie podchodzić do zadań, które mi zostały powierzone. A to dla tego, że miałam poczucie, iż ktoś mi zaufał, na mnie czeka, albo obiecałam...tak po prostu. Przyznam się jednak, że czasem miałam chwile słabości i miałam dość tego co robię, albo po prostu nie chciało mi się czegoś zrobić. Jednak poczucie, że ktoś na mnie polega, jestem potrzebna i robię coś ważnego sprawiało, że zwykle się przełamywałam. Dzięki temu nauczyłam się wytrwałości, co owocowało w późniejszym czasie - chociażby w dążeniu do osobistych celów (np. w zaliczaniu kolejnych egzaminów w sesji;)). 
Poza tym już od początku mojej działalności wolontariackiej musiałam zacząć przełamywać swoją nieśmiałość, bo skoro chciałam robić coś wśród ludzi to, to było nieuniknioną zmianą. Moja topniejąca nieśmiałość sprawiała, że było mi coraz łatwiej otworzyć się na innych ludzi, bez których teraz nie mogę się obejść i wśród, których bardzo dobrze się czuję. 
W miarę jak coraz bardziej ogarniałam wolontariat poznawałam samą siebie, swoje zainteresowania i możliwości, co sprawiło mi nie małą przyjemność, chociaż często dziwiłam się, że posiadam jakieś właściwości charakteru, o które się nie podejrzewałam. A to dlatego, że przez długi czas byłam szarą myszką, która nie lubiła się wyróżniać, jednak dzięki ludziom, którzy zauważyli we mnie potencjał mogłam rozwinąć w sobie chociażby umiejętność zarządzania ludźmi i koordynowania np. akcjami, albo wolontariackim biurem. O zdolność do tych rzeczy nie podejrzewałam się w ogóle przez większość mojego życia. Jednakże dzięki wsparciu innych wolontariuszy mogłam wiele się nauczyć, dostrzec w sobie potencjał i zacząć działać. Nowa sytuacja związana z koordynacją biurem wolontariatu, a co za tym idzie z ogromną odpowiedzialnością nauczyła mnie nie tylko odporności na stres i radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi, ale też pozwoliła mi nabrać dystansu do tego co się dzieje wokół. Miałam już wiele takich sytuacji, że ludzie kontaktowali się ze mną w jakiejś sprawie i chcieli mieć wszystko załatwione na już - nie biorąc pod uwagę np. moich możliwości czasowych. Poza tym czasem działy się rzeczy zupełnie niezależne ode mnie, a które sprawiały, że wątpiłam w to, że to co robie ma jakikolwiek sens. Takie coś wymagało ode mnie czasu i cierpliwości, ponieważ musiałam nauczyć się radzić w takich sytuacjach. Jednak dzięki temu wszystkiemu dziś jestem pewną siebie i zdecydowaną kobietą. W każdym bądź razie nauczyłam się stawiać granice innym ludziom (oczywiście w poszanowaniu ich godności) i wyrażać swoje oczekiwania czy też stanowisko; a już na pewno nauczyłam się walczyć o swoje marzenia. A to jest bardzo ważne;]

Cienie?

Bycie wolontariuszem wiązało się dla mnie też z odczuwaniem bezradności i własnej niemocy. Często musiałam po prostu zaakceptować to, że pewnych rzeczy nie jestem w stanie przeskoczyć i  nauczyć się z tym radzić. Jednak nawet to czegoś mnie nauczyło, bo zrozumiałam, że tak po ludzku nikt nie jest w stanie poradzić sobie ze wszystkim, bo jest tylko człowiekiem. Więc tak na prawdę cień bezradności i niemocy okazuje się blaskiem, który na początku był przyćmiony przez chmury. 

Dlaczego mnie natchnęło na taką notkę? 
Otóż dzisiaj pomagaliśmy przy organizacji koncertu kolęd w DPSie. Razem z moimi wolontariuszami i harcerkami pomagałyśmy w przygotowaniach, a później w ściąganiu świątecznych ozdób. Kiedy wróciłam do domu dotarło do mnie, że tym razem to ja wychowuję nowe pokolenie wolontariuszy - ludzi, dla których wolontariat może stać się czymś tak samo ważnym jak i dla mnie. Z jednej strony jestem z tego powodu bardzo dumna, a z drugiej czuję na sobie odpowiedzialność za tych młodych ludzi - za to, jak będą postrzegali działalność społeczną i co mogą z tego wynieść. Niemniej jednak mam poczucie, że znów robię coś ważnego, że mam wpływ na coś, co może być promyczkiem nadziei w świecie, w którym czasem ciężko znaleźć odrobinę dobroci, radości i pocieszenia... Naprawdę  przyjemnie się patrzyło na tych młodych ludzi palących się do pracy i otwartych na potrzeby innych. Tacy ludzie jak oni zawsze przypominają mi, że z ludźmi jeszcze nie jest tak źle, bo wciąż tkwi w nas wiele optymizmu, nadziei i wrażliwości na potrzeby innych ludzi. 
Może przesadzam i podchodzę do tego zbyt osobiście i sentymentalnie, ale nie umiem inaczej...w końcu wolontariat zmienił mnie, a co za tym i moje życie;)

17 komentarzy:

  1. myślę, że wolontariat to naprawdę świetna sprawa, chociaż ja jakoś się już w to nie angażuję, bo mam problem ze znalezieniem takich grup w moim mieście - w podstawówce taka grupa działała przy mojej szkole, co było dużym ułatwieniem.
    co do tego, czego się nauczyłaś - muszę przyznać, że właśnie zrozumiałam, jak wiele dali mi niektórzy ludzie, których poznałam, bo dzięki nim zmieniłam się w sposób, który ty opisujesz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz.
      U mnie w mieście wielu ludzi nie wie o wolontariacie, ale mam nadzieję, że będzie to coraz popularniejsze:). W każdym bądź razie szkoda, że u Ciebie czegoś takiego nie ma, bo widzę jak bardzo to jest potrzebne.
      A tak poza tym fajnie jest mieć takich ludzi, którzy sprawiają, że w naszym życiu zachodzą pozytywne zmiany.

      Usuń
  2. Sama jestem wolontariuszką. Bardzo dobrze, że podchodzisz do tego osobiście, bo praca właśnie z takimi ludźmi jest najlepsza, przynajmniej tak tego doświadczam.

    Na samym początku miałam o wiele więcej tych "cieni".. później niektóre z nich zamieniły się w "blaski". To co napisałaś to nie tylko twoje odczucia, bo mogę się pod nimi podpisać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, wolontariat tak chyba działa na więcej ludzi niż myślałam;)

      Usuń
  3. Ja również jestem wolontariuszką, pomagam w domu dziecka. Mam z tego frajdę, bo lubię dzieci i mogę się na coś przydać, a nie tylko spędzać czas przed komputerem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też to co robię sprawia dużo frajdy:)

      Usuń
  4. To milo z twojej strony, ja choc bym chciala byc wolontariusxka to nie moge, po prostuw ,ojej ookolicynie ma takieho czegos.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale zawsze możecie np. ze znajomymi ze szkoły pomyśleć nad założeniem koła wolontariatu;)

      Usuń
  5. Fajny tekst o stuprocentowej wolontariuszce :) Ja może wypowiem się z drugiej strony. W swoim życiu miałam bardzo miły kontakt z wolontariuszami, gdyż to przez dobre serca mogłam spełnić kilka swoich marzeń. Uczucie wdzięczności pozostanie we mnie na zawsze.
    Sama, choć mam ograniczone możliwości, staram się pomagać. Mam swoją ulubioną fundację, na którą wysyłam od czasu do czasu smsy. Zdarzyło się też, że oddałam kilka książek na kiermasz charytatywny. Takie małe gesty dają sporo satysfakcji. Ktoś kiedyś powiedział, że altruizm to najsubtelniejsza forma egoizmu. Myślę, że to w pewnym sensie prawda, bo w końcu to daje najwięcej satysfakcji dającemu :)
    Myślę, że każdy może pomagać nawet ten, kto zbyt często nie opuszcza domu, jak ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak pomagać może każdy, bo liczą się nawet najdrobniejsze gesty i cieszę się, że tak wielu z moich czytelników pomaga;).

      Usuń
  6. Osobiście nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w związku z wolontariatem. Wcześniej chodziłam jako wolontariuszka do pobliskiego przedszkola, brałam też udział w kilku akcjach typu "Podziel się posiłkiem", jednak na tym skończyła się moja dzialaność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jednak zawsze to coś:), w końcu nie liczy się ilość tylko jakość;)

      Usuń
  7. Człowiek kiedy nie może pomóc, czuje ogromną bezradność... wszystkiego się zmienić nie da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Czasem też kiedy próbuję pomóc i ktoś rzuca mi kłody pod nogi czuję się bezradna. Ale zwykle wszystko dobrze się kończy i to mi bardzo pomaga:)

      Usuń
  8. Wolontariat, jak już się ktoś za niego zabiera, jest nieodłączną częścią życia, która nas zmienia. Tym ważniejsze, że potrafisz nie tylko to sobie uświadomić, ale też dostrzec jego wady i zalety oraz to, że teraz przekazujesz swoje doświadczenie o pokolenie dalej :) I ja ci tego gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz, ja kiedyś byłam wolontariuszką w Domu Dziecka w Gdańsku i znam dokładnie wszystko to, co opisałaś - i zawsze będę uważać, że plusy płynące z wolontariatu są tak ogromne, że żaden minus nie jest w stanie ich przyćmić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak - wolontariat to coś niesamowitego, co niesie wiele dobra, nie tylko dla potrzebujących, ale też dla wolontariuszy i mam wrażenie, że więcej wnosi do życia szczególnie w przypadku tych drugich

      Usuń