czwartek, 14 lutego 2013

Annick Cojean "Kobiety Kaddafiego"

Wielu moich znajomych dobrze wie, że często, aż mnie skręca w środku na najmniejszy przejaw braku szacunku dla kobiet, albo ich dyskryminacji. Poza tym sama cenię sobie swoją niezależność, oraz możliwości, które sprzyjają mojemu rozwojowi. Jednakże są momenty, w których "łapię się" na tym, że nie doceniam tego co mam i zapominam, że wiele kobiet żyjących współcześnie ma dużo gorzej niż ja - żyje, albo żyło w strachu przed znieważeniem, albo chociażby nie może samodzielnie wyjść z domu ze względu na obyczaje panujące w ich ojczyźnie. Często tak się składa, że w takich momentach wpada w moje ręce książka, która przypomina mi o tym, że ja wcale nie mam tak źle, chociażby dlatego, iż mam możliwość wyżalenia się, mogę sama podróżować i nikt nie weźmie mnie za prostytutkę i mam możliwość normalnego życia, bez większego nacisku na to, że muszę założyć rodzinę, bo w innym wypadku nie będę szanowana i nikt mnie nie ochroni przed zagrożeniami. 
Podobnie było i tym razem, chociaż ostatnio miałam raczej powody do mruczenia;) niż do narzekania. Jednakże, kiedy pojawiła się możliwość przeczytania Kobiet Kaddafiego autorstwa Annick Cojean skorzystałam z przyjemnością. Jest to lektura trudna i mało przyjemna ze względu na swoją tematykę, chociaż dzięki niej oraz zdolnościom pisarskim Autorki czyta się na prawdę z ciekawością i w szybkim tempie. 
Kobiety Kaddafiego obnażają tabu związane z traktowaniem kobiet przez przywódce Libii, który nie tylko miał niezaspokojone potrzeby seksualne, ale miał też określone preferencje w tym względzie. Często uciekał się do przemocy, gwałtów i szantażu, w momencie, w którym jego ofiara próbowała odmawiać czy sprawiać trudności. Poza tym wiele z jego tak zwanych amazonek było wręcz seksualnymi niewolnicami, które musiały zaspokajać potrzeby Kaddafiego niezależnie od tego czy miały na to ochotę czy nie. Pani Cojean udało się dotrzeć nie tylko do kobiet, które były ofiarami przywódcy Libii, ale również podążyła śladami Sorai - kobiety, której historię opisała najbardziej szczegółowo. To pozwala nam w pewien sposób zrozumieć kontekst sytuacji oraz postawę kobiet oraz mężczyzn, którzy padli ofiarami Pułkownika. Tak, tak - albowiem ofiarami byli również mężczyźni i to nie tylko ci, którzy nie byli w stanie obronić własnych żon, matek, córek czy sióstr, ale również ci, których Kaddafi wykorzystywał seksualnie. 
Fakty opisane w powyższej publikacji napawają mnie niepokojem (chociaż to zbyt lekko powiedziane) oraz wprawiają z zadziwienie, że rządy takiego człowieka mogły trwać ponad 40 lat. Tak na prawdę nie miałam pojęcia o tym co się tam działo, bo jakoś nie mówi się dużo o takich rzeczach. Bardziej docierały do mnie wieści o sytuacji w moim kraju i o tym co się dzieje na Bliskim Wschodzie czy na szczytach w Brukseli. A wzmianki o Libii jak już były to tonęły w natłoku innych informacji. A szkoda, bo o takich sprawach nie należy milczeć, żeby uwrażliwić społeczeństwo na tego typu niehumanitarne traktowanie ludzi. Wprawdzie taki mały i nic nieznaczący człowieczek jak ja nic nie zdziała, ale żyję nadzieją (chociaż być może naiwną), że wielcy tego świata mogliby trochę wpłynąć sytuację, która miała miejsce.
Dla mnie jest Kobiety Kaddafiego to książka, która pozwoliła mi docenić moją swobodę, wolność wyboru i ubioru oraz fakt, że nie żyję pod rządami takiego tyrana jakim był Kaddafi. Dzięki tej powieści zmienił się trochę mój punkt widzenia i chyba nawet zyskałyśmy kolejny wspólny temat z moją Mamą. A dlaczegóż to? Otóż kiedyś moja Mama nocowała u mnie swego czasu ze względu na to, że wieczorem wyskoczyło jej coś w pracy, a miałaby problem z dotarciem do domu, więc siłą rzeczy nocowała u mnie. Kiedy pochwaliłam się nową książką w bibliotece zaczęła ją czytać jeszcze tego samego wieczoru i przygarnęła ją na kilka następnych dni. Szczerze mówiąc to nie sądziłam, że ją przeczyta, bo moja Mama to dość zabiegany człowiek jest i nie ma czasu i często nawet siły na czytanie książek. Jednak jakimś cudem tak się zorganizowała, że ją skończyła i mam wrażenie, że Kobiety Kaddafiego wywarły na niej podobne wrażenie co i na mnie. Obie zastanawiałyśmy się jak to możliwe, że ten człowiek rządził tyle lat i nikt nic nie zrobił...dlatego też uznałyśmy, że warto pisać o takich sytuacjach i takich przywódcach bo może będzie to jakąś nauką dla innych.
I tak sobie myślę, że jednym z wyznaczników tego czy jakaś powieść jest dobra jest chociażby to, czy ktoś tak zabiegany jak moja Mama jest w stanie znaleźć na nią czas. A skoro moja Rodzicielka zdołała się tak zorganizować, żeby ją przeczytać w dość szybkim tempie to znaczy, że Kobiety Kaddafiego muszą być dobre i nie jestem w tym odczuciu sama.
Dlatego też bardzo polecam tą powieść wszystkim tym, którzy szukają czegoś ambitniejszego co Was wciągnie i da do myślenia.

21 komentarzy:

  1. jakoś taka tematyka mnie drażni - mam podobne zdanie do ciebie jeśli chodzi o brak szacunku do kobiet lub ich dyskryminacje i być może za to nie czytam takich książek i nie oglądam filmów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak sama zauważyłaś - to z pewnością trudna i mało przyjemna, ale też bardzo ważna lektura. Myślę jednak, że po nią nie sięgnę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka jest ciekawa pozycją, rzucającą nowe światło na przywódce Libii. Wpisuję na moją listę do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie to książek tego typu i sama nie mam pojęcia dlaczego. Co do dyskryminacji kobiet to też strasznie mnie to irytuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Może kiedys, narazie spasuje.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi ciekawie, choć przypuszczam, że musiałabym czytać ja z przerwami by dać ujść emocjom. Zawsze przy książkach związanych z dyskryminacją rośnie mi poziom agresji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też czytałam ją z przerwami i widzę, że dobrze mi to zrobiło, że nie pochłonęłam jej od razu.

      Usuń
  7. To aż boli, kiedy czyta się o kobietach nie mogących na co dzień robić tego, co my- to aż dziwne i trudno się przyzwyczaic do mysli, że komuś tak wiele się zabrania. Swego czasu zaczytywałam się w tego typu literaturze, teraz nieco przystopowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie wciąż takie rzeczy brzmią nierealnie, ale niestety wciąż się dzieją:(

      Usuń
  8. Takie książki jak ta, są bardzo ważne i niezwykle potrzebne współczesnemu społeczeństwu. Bo przecież tak wiele osób nie docenia tego, co ma. Nie dostrzegają, że to, iż kobiety mają możliwość działać w każdej sferze życia, nie wszędzie jest lub było możliwe. Od dawna mam ochotę na tą pozycję. Ciągnie mnie do tej tematyki, choć opisuje ból i ludzkie trudności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też ostatnio ciągnie do tej tematyki mimo tego, że jest trudna i opisuje cierpienie. To pozwala mi docenić to co mam.

      Usuń
  9. hej ;P
    podoba mi się blog , bd wpadać czesciej ;d
    zapraszam cie do mnie ;**
    http://welcome-to-realityy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolejna pozytywna recenzja sprawia, że muszę tę książkę zdobyć jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak polecam i to bardzo - to na prawdę wartościowa książka, która daje do myślenia.

      Usuń
  11. Dla mnie takie lektury zawsze są ciężkie ze względu na to, co opisują, ale również ze względu na to, że tak naprawdę niczego nie jestem w stanie zweryfikować,a już tym bardziej czegokolwiek zmienić. Chciałabym to ujrzeć i móc z tym coś zrobić, nie widzę jednak dla siebie takiej szansy. Bo niby wszyscy wiemy co tam się dzieje - ale co świat może zrobić? Cóż, tak jest w wielu miejscach. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ale są różne organizacje, które mogłyby coś zdziałać, poza tym przywódcy innych państw mogliby jakoś wpłynąć na niego. No i jeszcze największa siła tkwi w samym narodzie, na co dowodem była rewolucja.

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy w życiu nie przeczytam tej książki, ale tutaj na blogu nie będę pisała dlaczego:) Woja by się porządna rozpętała:) I do tego polityczna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, z jednej strony ta książka jest brutalna, a z drugiej ciężko w to uwierzyć. Ja jednak jestem w stanie sobie wyobrazić, że to co jest tam opisane jest prawdą.

      Usuń
  14. I savour, result in I discovered exactly what I was having a look for.
    You have ended my 4 day lengthy hunt! God Bless you man. Have a nice day.

    Bye

    Have a look at my web blog: ava fx

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja czytałam tę książkę w szpitalu i straszliwie mnie zmęczyła. Nie wydawała mi się ani porażająco interesująca, ani na tyle wstrząsająca, bym otwierała z przerażenia oczy. Chyba niewiele jest mnie już w stanie zdziwić.

    OdpowiedzUsuń