poniedziałek, 21 stycznia 2013

Ch. Bronte "Profesor" - subiektywna opinia

Sióstr Bronte nie trzeba specjalnie przedstawiać żadnemu molowi książkowemu. Mam wrażenie, że od momentu wejścia na polski rynek niedostępnych jeszcze książek sióstr autorki Wichrowych Wzgórz nastąpił boom na znajomość prozy tychże pisarek. 
Przy okazji wizyty w bibliotece niemalże cudem znalazłam Profesora Charlotte Bronte oraz Lokatorkę Wildfell Hall Anne Bronte

Nie tak dawno skończyłam czytać pierwszą z dwóch wyżej wymienionych powieści. Profesor jest pierwszą książką Charlotte Bronte, wydaną w Anglii dopiero po śmierci autorki. Jest to historia William'a  Cromsworth'a - młodego mężczyzny, który wszystko co ma zawdzięcza swojej pracy. Główny bohater po tym jak odrzucił swoje arystokratyczne dziedzictwo wyjeżdża do Brukseli, gdzie zaczyna pracować jako nauczyciel języka angielskiego w szkole z internatem dla panien. Jeżeli wierzyć opisowi Profesor zawiera wątki autobiograficzne autorki, która tak jak jej bohater nauczała j. angielskiego w jednej z brukselskich szkół i zakochała się w żonatym właścicielu szkoły. 
Powyższa powieść jest zarówno powieścią o miłości, jak również opisem relacji damsko - męskich, które w epoce wiktoriańskiej niejednokrotnie sprowadzały się do walki o dominację.

Dla mnie powieści autorów XIXw. są cennym źródłem informacji o tamtejszych czasach oraz obyczajach ówczesnych ludzi. Często przy lekturze książek z tamtego czasu uświadamiam sobie jak wiele się zmieniło od tamtej pory i jak długa droga jeszcze przed nami. Jednak przeważnie dzięki takiej lekturze doceniam czasy, w których przyszło mi żyć. 
Profesor to powieść, w której dopatrzyłam się tego, iż kobiety, które potrafią snuć intrygi oraz wykazują się pewnego rodzaju sprytem i przebiegłością mają większe szansę na zrobienie kariery, tudzież odpowiedniego ustawienia się w życiu. Ciche szare myszki rzadko mają szanse na to, by znaleźć odpowiednią pracę, piąć się po szczeblach kariery, czy znaleźć odpowiedniego kandydata na męża. Mam wrażenie, że to nie zmieniło się od wieków. Kobiety musiały wypracować sobie sprytne sposoby na to, jak odnaleźć się w świecie męskich zasad. Poza tym mam wrażenie, że od wielu lat istnieją niezmienne cechy, które są mile widziane przez mężczyzn u kobiet. Często są to cechy, które rodzą we mnie sprzeciw, ponieważ moim zdaniem ograniczają kobietę np. do pełnienia roli opiekunki domowego ogniska. Wciąż to na kobiecie zwyklej spoczywa obowiązek dbania o dom. Fakt, że to zaczyna się powoli zmieniać na rzecz stosunków partnerskich nie bardzo poprawia sytuację. Wciąż słyszę o sytuacjach, w których, jak coś się dzieje źle to odpowiedzialność za to ponosi kobieta, która w opinii innych na pewno zrobiła coś nie tak, skoro np. małżeństwo się rozpada. Może myślę stereotypami, ale niestety nadal słyszę o wielu takich przypadkach...no, ale w każdym bądź razie jest to temat na oddzielną notkę. 
Wracając do powieści Charlotte Bronte.
Dla mnie jest to historia bardzo podobna do tej opisanej w Agnes Grey autorstwa Anne Bronte, tylko napisana w alternatywnej wersji z perspektywy męskiego bohatera. Dla mnie nawet styl obu autorek jest rażąco podobny. Dlatego też czytanie Profesora nie przysporzyło mi takiej przyjemności jaką miałam w przypadku czytania Agnes Grey. Poza tym myślę, że autorka stworzyła historię pełną uprzedzeń do innych narodowości oraz wyznawców innych wyznań niż główny bohater. To mi się bardzo nie podobało. Jednak byłam w stanie to jakoś przełknąć, bo tolerancja dla osób, które mają inne poglądy od naszych nadal nie jest naszą mocną stroną. 
Wcześniej pisałam, że powieści takie jak te sióstr Bronte pozwalają mi docenić swoją epokę, ale teraz tak sobie myślę, że w pewne rzeczy zostały jednak niezmienne mimo to, że czasy ponoć inne...

14 komentarzy:

  1. Wstyd przyznać, ale ani nie czytałam ani nie widziałam jeszcze "Wichrowych Wzgórz". Chociaż mam do nich podejście takie jak do "Przeminęło z wiatrem". Kiedy odpakowałam gwiazdkowy prezent zawierający egzemplarz powieści Margaret Mitchell byłam bardzo rozczarowana. A potem zaczęłam czytać i targałam ze sobą wszędzie wielkie tomiszcze, zakochując się w każdym bohaterze. Także będę pewnie musiała nadrobić zaległości. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam - ja zakochałam się w "Wichrowych wzgórzach", a "Przeminęło z wiatrem" jeszcze przede mną.

      Usuń
  2. No to Przeminęło z wiatrem trzeba koniecznie nadrobić!
    Co do książki to według mnie jest najsłabszą ze wszystkich powieści sióstr Bronte. Może styl mi nie przeszkadzał, ponieważ uważam, że wszystkie trzy posługują się genialnym językiem, a uprzedzenia próbuje (nieudolnie) zrzucić na karb epoki, gdzie poprawność polityczna nie funkcjonowała. Coś mi w całej historii nie zagrało - przeczytałam, wzruszyłam ramionami i stwierdziłam "co z tego?".
    A czym się różnią opinie subiektywne od niesubiektywnych? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zakładam, że teraz będzie tylko lepiej jeżeli chodzi o twórczość sióstr:), bo jeszcze wiele przede mną:D
      W sumie masz rację z tymi opiniami...bo wątpię, żeby były jakieś obiektywne
      A "Przeminęło z wiatrem" na pewno nadrobię:)

      Usuń
  3. Chciałam przeczytać tę książkę. Ale napotkałam nieprzychylną recenzję na ten temat i mój zapał nieco osłabł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno to jest najsłabsza z powieści sióstr Bronte, ale ja widziałam różne opinie o tej książce. Więc może spróbuj, zawsze możesz odłożyć nieprzeczytaną na półkę;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dasz znać jakie będziesz mieć wrażenia po lekturze o ile przeczytasz tą powieść:)

      Usuń
    2. Przeczytam, bo chcę przeczytac wszystkie książki Sióstr Brontë :)

      Usuń
    3. też mam taki plan - póki co dobrze mi idzie;)

      Usuń
    4. Ja na razie jestem w innym punkcie :D

      Usuń
    5. Mhm...a mnie udało się wytargać z biblioteki właśnie "Profesora" i "Lokatorkę Wildfell Hall" szkoda było nie wziąć i teraz kombinuję jakby je tu przeczytać w moim osobistym chaosie;)

      Usuń
    6. Mam tę drugą pozycję :)

      Usuń
    7. :), nie wiem jak u Ciebie, ale na mnie ta powieść jeszcze chwilę poczeka, bo teraz czytam "Drugi przekręt Natalii", a później muszę przebrnąć przez "Medaliony"

      Usuń