środa, 5 grudnia 2012

C. R. Zafon "Pałac Północy" - recenzja audiobooka

Moi znajomi doskonale wiedzą, że jakiś czas temu byłam osobą, która zionęła nienawiścią do nowoczesnych form książek niczym Smok Wawelski ogniem. Jednakże jakiś czas temu zaczęły się pojawiać małe szczeliny w moich dość konserwatywnych poglądach dotyczących czytania książek. W jednej z chwil moich słabości napisała do mnie Pani Ewa z portalu Audeo.pl z propozycją współpracy. Szczerze mówiąc, w pierwszej chwili pomyślałam sobie: "ku*wa przecież ja nie lubię audiobooków"; ale po chwili zaczęłam przeglądać to co mają w swojej ofercie, a moje oczy zaczynały przypominać pięciozłotówki, ponieważ znalazłam kilka pozycji, z którymi chciałam się zapoznać (z wieloma z nich nadal chcę;p). Spędziłam na oglądaniu audiobooków tak ok. godziny i w końcu zdecydowałam się na jedną książkę słuchaną, która miała szanse mi się spodobać. Poza dobrym tytułem ważne dla mnie było to, żeby również lektor mi pasował - odpowiednim głosem i też, żeby to był człowiek, którego darzę sympatią. Dlatego też wybrałam Pałac północy C. R. Zafona w interpretacji Piotra Fronczewskiego. Znałam już autora książki i lubię barwę głosu tego aktora, zatem stwierdziłam, że zaryzykuję i zgodzę się na współpracę;p. Pomyślałam, że przy okazji zobaczę czy audiobooki znajdą swoje miejsce w moim życiu...i o dziwo znalazły;) Ale o tym później;p


(obrazek z lubimyczytac.pl)

C.R. Zafona nie trzeba specjalnie nikomu przedstawiać. Jego książki znają już chyba wszyscy i nawet jeśli ktoś nie sięgnął po jedną z nich, to zapewne kojarzy tego pisarza.
Pałac Północy to jedna z książek dla młodzieży, z cyklu Trylogia mgły. Są to książki, które nie mają ze sobą powiązanych bohaterów, ani też fabuły, zatem można je czytać w dowolnej kolejności:). 
Zafon przenosi nas do Kalkuty 1932 roku. Poznajemy Bena, który wychował się w sierocińcu. Po skończeniu 16 lat jak każdy wychowanek musi się usamodzielnić. W dniu pożegnalnej imprezy Ben poznaje swoją siostrę Sheere i zabiera ją do Pałacu Północy na spotkanie tajnego stowarzyszenia, które założył z przyjaciółmi. Kiedy dziewczyna opowiada tragiczną historię swojej rodziny, członkowie stowarzyszenia postanawiają jej pomóc, w odnalezieniu domu, który pojawia się w jej opowieści. Wtedy jeszcze nie wiedzą, że oto właśnie trafili na trop jednej z najmroczniejszych tajemnic Kalkuty. Płonący pociąg, dworzec widmo oraz ognista zjawa - to tylko część makabrycznej łamigłówki, którą przyjdzie im rozwiązać. Coś co miało się okazać niecodzienną przygodą w pewnym momencie zamienia się w śmiertelnie niebezpieczne wyzwanie. 
Moim zdaniem Zafon stworzył niesamowitą opowieść o przyjaźni, miłości i oddaniu, którą włożył w ramy mrocznej, tajemniczej i trzymającej w napięciu opowieści. Pałac Północy zwykle słuchałam jak gdzieś szłam, dlatego nie zawsze zwracałam uwagę na ludzi wokół, a moi znajomi często zwracali mi uwagę, że ich nie poznaję;p. Jednak czemuż tu się dziwić, skoro byłam w zupełnie innym świecie, który ledwo pozwalał mi na czujność przy przechodzeniu przez ulicę? Oj tak, tajemnicza aura i zwroty akcji nie pozwalały mi na zbytnie rozpraszanie się światem zewnętrznym, bo w moim przypadku aduiobooki mają to do siebie, że chwila mojej nieuwagi sprawia, że zaraz gubię się w akcji i fabule;p. Dlatego też sporo czasu zajęło mi przyzwyczajenie znajomych, do tego, że jak mam słuchawki na uszach nie zawsze jestem w stanie ogarnąć otaczającą mnie rzeczywistość. 
Szczerze mówiąc powieść w tradycyjnej wersji (czyt. papierowej) zapewne pochłonęłabym w jakieś 2 - 3 dni, o ile nic nie wprowadziłoby chaosu do mojego naturalnego rytmu życia. Dlatego Pałac północy zajął mi sporo czasu. Ta książka zwykle towarzyszyła mi na zakupach czy też spacerach. Często miałam wrażenie, że ludzie dziwnie się na mnie patrzą, ale to chyba dlatego, że miałam skupiony wyraz twarzy, tak jakbym np. poszła na wykład, a nie po zakupy;p. No, ale to jest już ich sprawa;)
Pałac północy jest utrzymany w podobnej atmosferze, jak ta w Światłach Września. Mamy tajemniczą zjawę, morał i opowieść, która trzyma w napięciu i sprawia, że nie mamy ochoty się od niej odrywać. Autor wyczarował niesamowity świat od którego nie chce się odrywać i do którego chce się wracać:). Nie żałuję chwil spędzonych z bohaterami tej powieści, tym bardziej, że wypełnili wiele chwil, w których musiałam oderwać się od papierowej powieści. Pan Fronczewski sprawił, że na audiobooki patrzę teraz przychylniejszym okiem i na pewno będę po nie sięgać (na pewno po starannym wyborze;p). 
Wiem, że tak jak ja wolicie papierowe książki, ale może warto się otworzyć na nowe formy książek? U mnie audiobooki znalazły swoją niszę w moim życiu. Nie wiem czy przekonam się do czytników, ale książki audio nawet polubiłam. Wiem to dziwnie brzmi w moim przypadku i sama przez chwile zastanawiałam się czy przypadkiem nie porwali mnie kosmici, którzy wyprali mi mózg, ale jednak uznałam, że to mało prawdopodobne. Dlatego też zachęcam do spojrzenia łaskawszym okiem na książki słuchane i e-booki (szczególnie te pierwsze;p), bo może jednak znajdą swoje miejsce w Waszym życiu i się z nimi polubicie - jeśli miałoby tak być, to szkoda odmawiać sobie przyjemności z nowych doświadczeń:)


Pałac północy wysłuchałam dzięki uprzejmości serwisu:

15 komentarzy:

  1. Trylogia młodzieżowa Zafona mi się podobała, ale żadna książga tego autora nie sprawiła mi tyle przyjemności co Cień wiatru - niestety. Do audiobooków przekonałam się już jakiś czas temu, fajna sprawa, choć nadal wolę czytać papierowe książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie póki co najbardziej podobał się Więzień nieba:)
      A do audiobooków ja dopiero się przekonuję, chociaż nic nie wyprze papierowych książek:)

      Usuń
  2. Bardzo lubię Zafona i tę książkę też mam w planach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam:)
      bardzo dobra i z sensem napisana powieść:)

      Usuń
  3. Ja jakoś nie wyobrażam sobie, że mogłabym słuchać audiobooków - ledwo co przekonałam sie do e-booków i to tylko dlatego, że mogę zaoszczędzić i czytać to co chcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja nie mogę przekonać się do e-booków.
      Ale najważniejsze jest to, że każdy może wybrać takie formy książek jakie mu najbardziej odpowiadają:) I to jest fajne.
      Ja szczerze mówiąc chyba zaczęłam się wkręcać w te audiobooki;)

      Usuń
  4. Tej książki Zafona jeszcze nie czytałam, ale mam w planach, lubię jego twórczość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię Zafona:) i mam w planach jeszcze kilka Jego książek:)
      A "Pałac Północy" na pewno Ci się spodoba:)

      Usuń
  5. Ja muszę koniecznie sięgnąć po tę trylogię... ale w tradycyjnej formie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam:)
      Jest bardzo fajna i działa na wyobraźnie:).
      Mnie został już tylko "Książę Mgły" z tej serii, ale pewnie szybko to nadrobię;)

      Usuń
  6. Czytałam tę książkę, jednak bardzo się na niej zawiodłam. Po Zafonie spodziewałam się czegoś znacznie bardziej lepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam jeszcze kilka opinii podobnych do Twojej. Ja je tłumaczę sobie tym, że jest to książka skierowana do młodzieży i może dlatego jest mniej ambitna. Chociaż mnie się podoba:).

      Usuń
  7. Ciągle Ci tego czytania zazdroszczę ,no ale ja jeszcze poczekam za nim znajde na czytanie czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. alternatywą są właśnie audiobooki - można "czytać" w drodze do pracy;p

      Usuń
  8. Ładna recenzja :). No i co szalenie istotne: SZCZERA do bólu ;).

    Mam takie samo zdanie - nie chodzi, aby zastąpić w pełni zwykłą książkę, lecz wypełnić niszę, którą można bezpiecznie uzupełnić właśnie poprzez audiobooka.

    Dla mnie istnieją 4 rodzaje książek:
    1. Papierowe (klasyka)
    2. Elektroniczne ebooki (klasyka w wersji cyfrowej)
    3. Elektroniczne interaktywne (klasyka cyfrowa na specjalne potrzeby).
    4. Audiobooki.

    I krótko o każdej z w/w

    #1: Zalety to możliwość wzięcia do łóżeczka, do plecaka, w podróż pociągiem czy autobusem oraz coś co sprawia, że "ma się to w rękach". Wady - po zgromadzeniu 300-400 takich książek (zwłaszcza tych po 240-300 stron) trzeba dokupić nową szafę :P. Być może nieco śmieszną wadą będzie też to, że trzeba takową książkę (zwłaszcza grubszą) albo trzymać albo o coś oprzeć, nie wspominając o wielkim wysiłku przewracania stron :P ;) :)

    #2: Super mega-hiper prostota i szybkość obsługi oraz możliwość przerzucenia na dowolny nośnik cyfrowy - na zewnętrznego pendrajwa, twardy dysk czy urządzenie typu netbook albo tablet (ach już bardzo bliskie marzenia). Wadą jest tylko to, że nie można czytać tak dużo i długo jak tradycyjne - bo jest problem z oczami.

    #3: Tutaj to już full wypas, jednak z małym "ale". Chodzi o to, aby wybierać takie "interaktywne" książki (tutaj nazwa "bazy danych w postaci książek" byłaby dużo dokładniesza, które będą nam pasowały. Jako, że jestem pasjonatem szachów, to zamiast deski i figur, klikam na książkę i natychmiast mogę przejść do DOWOLNEJ pozycji i dowolnej partii oraz strony. Wygoda jest tak OGROMNA (inne słowo będzie zbyt lekkie), że trudno sobie wyobrazić coś bardziej komfortownego - zwłaszcza jeśli jest komentarz i warianty (możliwe inne zagrania i ich wyjaśnienia) między ruchami (a zwykle jest i to dość dobry).

    #4: Super dodatek do powyższych! Bardzo rzadko wykorzystuje tego typu pozycje, ale przyznam, że na dobranoc (po wyłączeniu kompa) chętnie bym sobie słuchał tego typu pozycji jako ciekawe wejście w stan nieświadomości (czytaj snu) ;). Idealne także w drodze z/do pracy, gdzie nie jest wymagana koncentracja. Oczywiście także tam gdzie nie możemy zająć się czymś bardziej pożytecznym, a chcemy aby nam miło czas zleciał.

    Mam nadzieję, że mój komentarz będzie ciekawym uzupełnieniem Twojej recenzji Natalio. Cieszę się, że po 1,5 roku od momentu, gdy wspomniałem o czymś "nowoczesnym, co może się sprawdzić" udało ci się spróbować tego na własnej skórze.

    OdpowiedzUsuń