środa, 21 listopada 2012

"Obiecaj mi" R.P. Evans - subiektywna opinia

Nie da się ukryć, że moje życie przyspieszyło. Każdego dnia zmagam się z wyzwaniami i obowiązkami (raz mniej, a innym razem bardziej wymagającymi) dlatego każda chwila z książką jest dla mnie możliwością nabrania oddechu i wypoczynku. Chciałam zatem coś lekkiego, ale z sensem, więc znów sięgnęłam po książkę Richarda Paula Evansa, tym razem było to Obiecaj mi.
Obiecaj mi - Richard Paul Evans
(obrazek z lubimyczytac.pl)

Od Wydawcy:
„W zamkniętych na klucz i ukrytych w szafie szkatułkach przechowuję dwa naszyjniki. Są podarunkami od dwóch mężczyzn. Oba naszyjniki są piękne i cenne, nie noszę jednak żadnego z nich - jednego z powodu złamanej obietnicy, drugiego z powodu obietnicy dotrzymanej”.
 
Tamtego roku Beth przestała wierzyć w szczęśliwy los. Jej życie rozsypało się jak domek z kart: musiała zmierzyć się ze zdradą i opuszczeniem. W chwili próby zawiódł ją najbliższy człowiek, łamiąc wszystkie obietnice, które do tej pory składał. 

Wtedy właśnie pojawił się Matthew - niespodziewanie, bez zaproszenia. Jak anioł, który łapie za rękę dokładnie w tej chwili, w której tracimy resztki nadziei. Wiedział, jak pomóc, co zrobić, by Beth znów zaczęła się uśmiechać, znał odpowiedzi na dręczące ją pytania. On też złożył obietnicę. Czy będzie w stanie jej dotrzymać? Kim naprawdę jest Matthew i skąd tyle wie na temat Beth i jej rodziny?

Ode mnie:
Muszę przyznać, że Evansa polubiłam już od pierwszego wejrzenia - to znaczy od przeczytania Stokrotek w śniegu, które mnie wzruszyły niesamowicie, chociaż momentami wydały mi się naiwne. Już wtedy polubiłam styl tego pisarza, który ma lekkie pióro i nie wieje kiczem pisząc w bardzo przystępny sposób o trudnych sprawach. 
Dlatego też Obiecaj mi była logicznym wyborem, który dokonał się w następstwie pierwszego (jakże obiecującego) spotkania z twórczością tegoż autora. Powyższa powieść została napisana tak, że można pochłonąć ją w jeden wieczór. Muszę jednak wspomnieć, że potrafi to być wyciskacz łez - tak było to w moim przypadku.. Ponadto razem z główną bohaterką przeżywałam to co jej się przydarzało, chociaż momentami jej zachowanie wzbudzało we mnie sprzeciw i wydawało mi się dość mocno kontrowersyjne. Jednak zawsze kiedy mam poczucie, że dany bohater zachowuje się nie tak jak trzeba (przynajmniej w moich oczach) zadaję sobie pytanie o to jak ja zachowałabym się w takiej sytuacji. Wtedy przeważnie zaczynam patrzeć na danego bohatera nieco łagodniejszym okiem. 
Przydatną uwagą może być to, że język i krótkie rozdziały sprzyjają czytaniu tej pozycji, w komunikacji miejskiej - a to czasem bywa plusem, bo dzięki temu trudniej przegapić przystanek. Ja mam akurat wersje kieszonkową powieści, więc nawet nie zabiera dużo miejsca w torebce:). Jest to też idealna propozycja dla tych, którzy szukają czegoś krótkiego, lekkiego i przyjemnego w czytaniu na weekend:)).
Myślę, że gdybym napisała więcej mogłabym zepsuć Wam przyjemność czytania tej książki. Po nią trzeba po prostu sięgnąć - o ile ma się ochotę na tego typu literaturę. Ja  z czystym sumieniem polecam na chłodny wieczór do ciepłej herbaty, albo innego napoju odpowiedniego do tej pory roku. 

Ja już wiem, że sięgnę po kolejny tytuł tego autora i wiem, iż to będzie dobry wybór;). 

12 komentarzy:

  1. Od tej książki zaczęła się moja przygoda z Evansem. Mam na półce jeszcze kilka jego książek, ostatnio planowałam dokupić kolejne, ale jednak się powstrzymałam [chwilowo!]. Na pewno i ja będę jeszcze po niego sięgać :)

    A co do tej książki - zgadzam się, bardzo przyjemna, choć też pełna wzruszeń i refleksji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja póki co muszę się liczyć z pieniędzmi, więc nawet jakbym nie chciała to i tak muszę się powstrzymać z kupnem książek;p. Ale kto wie...może w przyszłym miesiącu w mojej biblioteczce pojawi się jakiś nowy Evans, albo inny autor:)

      Usuń
  2. Ja już parę razy chciałam się zabrać za tego autora, ale na razie nam nie po drodze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak jest.
      Ja też mam nie po drodze z kilkoma autorami, ale myślę, że to tylko kwestia czasu;)

      Usuń
  3. Jeszcze nie czytałam nic tego autora, bo jakoś mnie nie ciekawił. W sumie ta historia wydaje się ciekawa, taka idealna na zimne wieczory. Hm... może sprezentuje mamie, ale przeczytam przed nią.:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie dobry pomysł;p. Myślę, że ten autor może przypaść do gustu zarówno Tobie, jak i Twojej mamie:)

      Usuń
  4. jeszcze nie miałam okazji przeczytać ani jednej powieści Evansa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może będziesz mieć kiedyś okazję:)

      Usuń
  5. Książkę miałam przyjemność przeczytać i podobała mi się. Ogólnie lubię tego psiarza, więc pewnie nie jestem obiektywna, ale wrażenia mam pozytywne;)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja póki co też mam pozytywne wrażenia mimo to, ze przeczytałam zaledwie dwie książki tego autora, ale tak jak wspomniałam będą następne;)

      Usuń
  6. Nie czytałam jeszcze nic tego autora, ale mam nadzieję, że wkrótce nadrobię zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto.
      Mi długo nie było z nim po drodze, a kiedy już sięgnęłam po pierwszą książkę wiedziałam, że będę do niego wracać:)

      Usuń