czwartek, 13 września 2012

sentymentalnie

Zawsze lubiłam aurę końca sierpnia. Nie przez perspektywę zbliżającego się powrotu do szkoły, ale dzięki aurze, która towarzyszyła ostatnim dniom tegoż miesiąca. Lubiłam (i nadal lubię) wdychać późnosierpniowe wieczorne powietrze, w którym czuć nadchodzącą jesień - jak wiecie moją ulubioną porę roku.
Na wsi, gdzie mieszkają teraz moi rodzice często mawia się, że jak już jest po żniwach, to tak jakby już była jesień. I muszę przyznać, że coś w tym jest. Nagie pola uświadamiają mi, że coś przemija, a cieplejsze dni powoli ustępują mglistym wieczorom i chłodnym rankom. Kolejnym takim jesiennym wyznacznikiem są wykopki. Wtedy jakoś uświadamiam sobie, że to już faktycznie początek jesieni - czuć zapach palonych ognisk, a w ustach pojawia się smak pieczonych w ognisku ziemniaków z dodatkiem masła i soli. U mnie w rodzinie co roku zbieramy się przy wykopkach. Jak byłam mała to chodziłam między rządkami z wiaderkiem i jakimś ziemniakiem latającym w środku (a może mi się tylko tak wydaje??) i czekałam na koniec. Wiedziałam, że będą te ziemniaki, że ciocia przywiezie na pole różne smakołyki i będziemy odpoczywać po pracy. To zakończenie wykopków miało swój urok, jednak zauważyłam, że (przynajmniej w naszej rodzinie) to powoli zaczyna się zmieniać (nie, nie wykopki, ale to co dzieje się po nich). Nie robimy już ogniska, tylko jedziemy do babci na ciasto i coś konkretniejszego do zjedzenia. Atmosfera jest całkiem przyjemna, ale to już nie jest to. I tak sobie myślę, że się zestarzałam nieco, bo takie rzeczy już nie mają dla mnie takiego klimatu. Jednak moja fascynacja jesienią pozostała.
A Wy mieliście okazje kiedyś być na wykopkach? Lubicie jesień? A może wręcz przeciwnie?

46 komentarzy:

  1. Ja chcę ziemniaczka pieczonego w ognisku!!! Normalnie prawie, że czuję ten cudowny zapach.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ten smak... normalnie nie do zastąpienia;)

      Usuń
  2. Moja poprzednia notka też była o tej wspaniałej porze. Mieszkam w ostatnim bloku w mieście i za oknem są już tylko pola i gospodarstwa - niesamowity widok właśnie w tym okresie.
    Na wykopkach byłam jako mały szkrab, niewiele już z tego pamiętam.
    Koniec sierpnia i początek września to jeszcze nie taka jesień, dla mnie to najwspanialsza część lata ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie dla mnie to już prawie jesień - już czuję ją w powietrzu i już nie mogę się doczekać jak rozgości się na ziemi;)

      Usuń
    2. O nie, wszystko tylko nie to. W Polsce od lat nie było pięknej jesieni.

      Usuń
    3. Wiesz, ja ciągle powtarzam, że mam zwichrowane upodobania, więc już nikogo nie dziwi, że np. lubię naszą jesień i słucham chociażby Bajora;)

      Usuń
    4. Niezłe odchylenie od normy, hihi ;]

      Usuń
    5. Dobrze być w minimalnym stopniu stukniętym.

      Usuń
    6. dokładnie - tak dla własnego zdrowia psychicznego;)

      Usuń
    7. Moja mama i tak twierdzi, że jestem zbyt poważna i to dlatego nie mogę znaleźć faceta. No cóż...

      Usuń
    8. Ja słyszę podobne rzeczy, więc już jest nas dwie;)

      Usuń
    9. Aha, to znaczy, że nie tylko ze mną jest tak źle, hihi ;)

      Usuń
    10. A może nasza przypadłość wcale nie jest wadą?;)

      Usuń
    11. Wszystko zależy od okoliczności. Ale mnie czasem przeszkadza, bo jestem strasznie nieśmiała.

      Usuń
    12. A ja w sumie też jestem nieśmiała;)
      Tylko wyrobiłam się nieco na studiach i w wolontariacie - tam nie miałam wyboru i musiałam się przełamać, jeżeli chciałam coś osiągnąć;)

      Usuń
    13. To może i mnie wreszcie uda się przełamać... Oby!

      Usuń
    14. Wierzę w to - bo wiem, że to jest możliwe i 3mam za Ciebie kciuki;)

      Usuń
  3. Miło się czyta takie posty, bo mnie teraz brakuje tych ognisk i ziemniaków... Zawsze o tej porze roku o tym myślę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak ogniska to urok tej pory roku, a pieczone ziemniaki...ehh, to smak z dzieciństwa;);p

      Usuń
  4. Nigdy nie byłam na wykopkach ale ziemniaczki pieczone w ognisku uwielbiam :) jesień też lubię ale taką piękną, słoneczną, z feerią barw..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie ziemniaki pieczone w ognisku mają najlepszy smak właśnie zaraz po wykopkach.
      A jesień...ja lubię ją całą. Jakoś tak dziwnie mam;p

      Usuń
  5. Ja kiedyś byłam, bo rodzina Krzysia ma pole. Ostatnio jednak się nie wybrałam... A jesień uwielbiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeważnie jestem co roku na wykopkach. A jesień już chyba na zawsze będzie moją ulubioną...

      Usuń
  6. Koniec lata / początek jesieni na wsi to zupełnie co innego niż w mieście. Na wsi spędziłam dzieciństwo i mam fajne wspomnienia z początków jesieni - te kolory, zapachy... W miejskim krajobrazie mało jest miejsc, gdzie można naprawdę poczuć jesień - bardziej wszystko szarzeje niż się złoci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wychowałam się na wsi i muszę przyznać, że jesień tam jest bez porównania ładniejsza niż w mieście. Chociaż w niektórych miastach są jednak czasem miejsca, w których jesień jest piękna;)

      Usuń
  7. zgadzam się na wsi jest zupełnie inaczej , w mieście nie lubię jesieni :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, chociaż w moim mieście nie jest jeszcze tak najgorzej z tą jesienią;)

      Usuń
  8. Byłam na wykopkach sporo razy i tez właśnie pamiętam te ogniska na zakończenie i ten smak kartofli nie to co terazniejsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam takie poczucie, że takie ogniska już do historii przechodzą niestety:(

      Usuń
  9. Jesień jest moją ulubioną porą roku. Przez jakiś czas chociaż mogę cieszyć się odpowiednią temperaturą :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesień jest super ^^
    Akurat już drugi rok omijają mnie wykopki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak akurat nie jestem w pracy, albo nie mam niczego ważnego to muszę jeździć;p

      Usuń
    2. Wykopki to jedyny aspekt jesieni, który mogłabym wymienić :P

      Usuń
    3. Też tak myślę, chociaż ta mała impreza po wykopkach ma swój urok chyba dzięki nim;p

      Usuń
    4. Jak dla mnie zdecydowanie tak;)
      Przeżyłam ich już kilka - a ta radość z tego, że ta męczarnia dobiegła końca jest bezcenna;)

      Usuń
  11. fajne zdjęcie :D

    http://vanilias.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak byłam mała to zawsze jeździłam :P Teraz już nie mamy gdzie :/

    OdpowiedzUsuń
  13. nie chodzi o to że się głodze, bo to nie prawda , jem masakrycznie dużo , bo lubię. chodzi mi bardziej o to, że na siłę ćwiczę , przechodzę na diety itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie trochę pocieszyłaś.
      A może warto pomyśleć o wizycie u dietetyka, który pomógłby Ci w ustaleniu optymalnej dla Ciebie diety i skonsultować się z kimś w sprawie ćwiczeń? Bo nie chodzi o to, żeby się katować, ale żeby zadbać o siebie w jakiś fajny sposób...

      Usuń