wtorek, 4 września 2012

Przyjemność czytania

Od kiedy włączyłam się do akcji 52 książki (czyli od końca roku 2010) czytam więcej, a mój nawyk czytania wyrobił się na tyle, że nie wyobrażam sobie dnia bez książki. Ostatnio złapałam się jednak na tym, że zagubiłam gdzieś przyjemność z czytania, bo ciągle myślałam, że przeczytałam ostatnio zbyt mało, bo na przykład jestem do tyłu w tym roku z ilością przeczytanych książek.
Na szczęście ostatnio jedna z moich znajomych zainspirowała mnie do tego, żeby odnaleźć przyjemność z czytania książek. Pewnego dnia wybrałam się więc na białą kawę do jednej z moich ulubionych cukierni, siadłam sobie w kącie i zaczęłam czytać. Muszę przyznać, że dobrze zrobił mi taki wypad na czytanie w innym miejscu, bo przynajmniej:
  • nie miałam wokół siebie rzeczy, które mnie rozpraszają,
  • wypiłam pyszną kawę,
  • znalazłam się w przytulnym otoczeniu, co pozwoliło mi nieco się zrelaksować, chociaż doceniłam też wartość czytania książek we własnym kącie i w niczym niezmąconej ciszy;).
Będąc u rodziców przygarnęłam piwo owocowe z lodówki i zabunkrowałam się w zacisznym miejscu. Muszę przyznać, że czytało mi się znacznie lepiej i od tego czasu powraca do mnie 


przyjemność z czytania. Książka, którą widzicie na zdjęciach jest z literatury fantastycznej i niebawem będziecie mogli przeczytać jej recenzję na moim blogu. Póki co jeszcze się czyta i mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie. 
Myślę, że będę teraz częściej dbać o otoczkę, która mi towarzyszy czytaniu, bo to sprawia, że jest w tym coś magicznego;). A teraz nadchodzą długie klimatyczne wieczory, które będą idealne na randki z powieściami, czego już nie mogę się doczekać;D.
A Wy macie jakieś swoje zwyczaje, które towarzyszą Wam podczas lektury? Macie ulubione miejsce, w którym czytacie? A może towarzyszy Wam przy tej czynności muzyka? 
Chętnie przeczytam o Waszych doświadczeniach w tej kwestii;)
Ja tymczasem zmykam do W objęciach lodu;)
Miłego wieczoru;)

8 komentarzy:

  1. "do tyłu w tym roku z ilością przeczytanych książek" - dziwne myślenie ;) takie akcje typu '52 książki' też do mnie jakoś nie przemawiają - nie czytam na wyścigi, czytam dla siebie. Gdy nie mam ochoty, to nie czytam, i tyle - gdy mam: czytam. Prosto, zdrowo i przyjemnie ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz chodziło o to, że nie wyrabiam z książkami w akcji 52 książki. W sumie dziwna akcja, ale dla mnie okazała się zbawienna;)

      Usuń
  2. Ja powróciłam do czytania. Brakowało mi. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja, kiedy czytam jakąś mało interesującą książkę, muszę mieć absolutną ciszę wokół siebie, żeby móc się skupić. Jednak kiedy książka jest wciągająca, nawet zgiełk ludzi w kolejce miejskiej mnie nie drażni - zdarzało się, że ledwo zdążyłam wysiąść na mojej stacji! :) Muszę kiedyś pójść na kawę z książką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ja mam podobnie. Ja kiedyś się zagapiłam jak jechałam metrem do mieszkania (jeszcze jak mieszkałam w Brukseli) i przegapiłam swoją stację;p

      Usuń
  4. Mogę czytać zawsze i wszędzie, ale najbardziej lubię w wygodnym fotelu, z kubkiem herbaty ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak - własny fotel i coś dobrego do picia to jest to co wielu czytaczy lubi najbardziej przy czytaniu;)

      Usuń