Nalini Singh "W objęciach lodu"

Od Wydawcy:
Judd Lauren jako Strzała, oficer w elitarnych oddziałach Rady Psi, był zmuszony robić straszne rzeczy w imię dobra swojej rasy. Teraz jest uciekinierem z Sieci, a jego mroczne talenty czynią z niego najbardziej niebezpiecznego z zabójców – zimnego, bezlitosnego, pozbawionego uczuć. Dopóki nie spotka Brenny… 

Brenna Shane Kincaid była niewinną dziewczyną, zanim została porwana przez seryjnego mordercę, który pogwałcił jej umysł. Zło porywacza przeniknęło ją tak głęboko, że boi się, że sama zostanie morderczynią. I wtedy pojawia się pierwsze martwe ciało, ofiara tak bardzo jej znajomego szaleństwa. Jedyną nadzieją Brenny jest Judd, jednak jej uczuciowa natura zmiennokształtnej buntuje się przeciw nieludzkiemu zimnu jego osobowości, mimo że między nimi wybucha pożądanie. Ich namiętność, szokująca i pierwotna, naraża na niebezpieczeństwo nie tylko ich serca, lecz także życie. 


Ode mnie:

Ostatnio mam tendencje do trafiania na serie wydawnicze czy jak kto woli sagi (i mam taką przypadłość, że często trafiam na któryś tom z rzędu, a później doczytuję resztę z ciekawości jeżeli mnie zaintryguje). Tak było i tym razem:). W objęciach lodu znalazło się u mnie w wyniku mojego łajzostwa i niedopatrzenia, ale o tym za chwilę. 


Przez długi czas zastanawiałam się czy sięgnąć po tą powieść, ponieważ moje spotkania z fantastyką różnie się kończyły, co w efekcie jeszcze bardziej zniechęcało mnie do tego gatunku. Jednakże w końcu sięgnęłam po tą powieść mając nadzieję na to, że spełni się ona w roli odstresowywacza. Na szczęście nie pomyliłam się. Albowiem okazało się, że W objęciach lodu czyta się bardzo szybko i przyjemnie - czasem po dniu pełnym chaosu siadałam i zatapiałam się w lekturze zapominając o wszystkim dookoła (co było dla mnie zbawienne;)). Nawet gaworzenie i piski mojego siostrzeńca mnie nie rozpraszały;). 

Mimo niezbyt skomplikowanej fabuły stałam się świadkiem budzącej się miłości dwojga głównych bohaterów książki. Szczerze mówiąc po cichu zazdrościłam im, że mają na tyle siły i determinacji, żeby przełamywać wspólnie swoje bariery i wspierać siebie nawzajem w trudnych doświadczeniach. Przyznam się Wam w tajemnicy, że sama marzę o podobnej miłości - pełnej zrozumienia, troski o drugą osobę oraz tego, że jedna strona jest w stanie wiele zaryzykować dla tej drugiej. Zatem przez całą powieść trzymałam kciuki za Judd'a i Brennę. Jednak nie zdradzę Wam co ich spotykało i z czym musieli się zmierzyć - o tym będziecie musieli przeczytać sami.
Tymczasem przyznam się, że ta powieść jako jedna z nielicznych, z zakresu fantastyki zaintrygowała mnie na tyle, ze nie tylko czekam na kolejne części, ale już zaopatrzyłam się w pierwszy tom, a drugi zapewne pojawi się u mnie niebawem (czyli jak uciułam sobie tyle, żeby móc sobie go kupić;)). 
A jak można połapać się w serii czytając ją od końca?
Można - to czego nie wiedziałam sobie dopowiedziałam, a to czy dobrze myślę sprawdzę sobie czytając W niewoli zmysłów oraz W ogniu uczuć. Mam nadzieję, że pozostałe dwa tytuły będą przynajmniej tak dobre jak W objęciach lodu. 

Komentarze

  1. A ja lubię sagi, czy tam serie ^^ nie lubię przeskakiwać ciągle z książki na książkę, wolę jak coś ma ciąg dalszy, fascynuje mnie to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio się do nich przekonuję, moje pierwsze spotkanie z tą, o której pisałam wygląda na prawdę zachęcająco:)

      Usuń
    2. Szczerze mówiąc nie znam jej i nie szczególnie mnie zaintrygowała ;)

      Usuń
    3. Każdy ma swoje upodobania i nie każdemu musi się podobać to samo, bo inaczej nudno by było.

      Usuń
  2. O! Zatem kolejna książka na mojej liście do wypożyczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem mam nadzieję, że Twoja biblioteka jest dobrze zaopatrzona:)

      Usuń
  3. kupuję tylko wydania kieszonkowe, gdy taka bedzie napewno po nia siegne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam - ja się przy niej dobrze bawiłam.
      A co do wydań kieszonkowych, to ja jakoś za nimi nie przepadam. Wolę normalne wydania - jakoś lepiej mi się je czyta.

      Usuń
  4. Nie czytałam ;) Ostatnio przeczytałam lektora i muszę przyznać, że jest to dość dziwna książka ze względu na to, że główna bohaterka nie wstydzi się raczej tego co zrobiła a bardziej jest jej wstyd, że jest analfabetką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Lektora się przymierzam, ale jakoś zawsze mam co innego do czytania. a tą książkę z mojej notki na prawdę warto przeczytać;)

      Usuń

Prześlij komentarz