Jak makiem zasiał - subiektywna opinia

Od Wydawcy:


Wszystkie ślady prowadzą do pobliskiego szpitala dla obłąkanych...

Mazowsze, koniec XIX wieku. Spokój niewielkiego miasta burzą mrożące krew w żyłach wypadki na cmentarzu. Pod osłoną nocy, w miejscu gdzie chowano ofiary cholery i ubogich z przytułku, ktoś rozkopuje groby i okalecza zwłoki. Działaniami policji kieruje doświadczony komisarz Połżniewicz. Mimo wzmożonych wysiłków „oprawca” długo pozostaje nieuchwytny. Dodatkowo pojawia się sprawa zniknięcia Adeli, córki rzeźnika, a niedługo potem osiemnastoletni student popełnia samobójstwo. Komisarza niepokoi dziwna koincydencja wszystkich wydarzeń. Tymczasem śledztwo w sprawie zbezczeszczenia ciał – zamiast zmierzać ku końcowi – poważnie się komplikuje. Wszystkie ślady prowadzą do szpitala dla obłąkanych, gdzie dzieją się przerażające rzeczy. Wkrótce pada kolejny trup. Tym razem chodzi o zabójstwo. Wydaje się jasne, że zbrodnia związana jest z profanacją grobów. Najwyraźniej, ktoś zdesperowany gotów jest mordować, by ukryć prawdę.



Ode mnie:

Jak makiem zasiał to drugi mój egzemplarz recenzencki, który mogłam przeczytać w tym miesiącu. Przyznam się szczerze, że bardzo czekałam na tą powieść i miałam wobec niej spore nadzieje. Dlaczegóż? A no dlategóż, że z opisu wynikało, iż zapowiada się ciekawy i mroczny kryminał, od którego nie będę umiała się oderwać. Jednakże z racji tego, że nadzieja matką głupich szybko się rozczarowałam i niestety coś co mogłam połknąć w conajwyżej dwa wieczory przeczytałam w kilka dni:/
Ale od początku.
Trzeba przyzać, że autorka ma lekkie pióro, bo generalnie książkę czyta się bardzo szybko i muszę przyznać, że nawet były ze dwa lub trzy momenty, w których czytałam tekst z zapartym tchem. Jednakże na tym plusy powyższej powieści jak dla mnie się kończą. Przez cały czas miałam wrażenie, że postacie są jakieś takie...papierowe. Poza tym wyłaniający się obraz policji, której funkcjonariusze sprawiają wrażenie nieco opóźnionych umysłowo nie zrobił na mnie zbytniego wrażenia. Ja rozumiem, że w XIX w. metody śledcze nie były tak rozwinięte jak dzisiaj, ale jakoś nie mogłam zrozumieć jak można pominąć pewne kwestie, albo przymknąć oko na oczywiste (jak dla mnie) rzeczy. Dodatkowo szef, który nie widzi, że jego młody pracownik (który ściśle z nim współpracuje!) coś kombinuje jest dla mnie czymś nie do pomyślenia – a taki jest jeden z głównych bohaterów.
Poza tym miałam wrażenie, jakby pani Anna Trojan pisząc książkę gdzieś się spieszyła, albo pisała swoją powieść na przysłowiowe odwal się. Ja rozumiem, że być może to jest pierwsza większa publikacja autorki, ale w porównaniu chociażby z Jakubem Szamałkiem wypada bardzo blado. I jeszcze to wciskanie tytułowych słów wszedzie gdzie tylko się da sprawiało, że czasem miałam ochotę wyrzucić książkę przez okno.
Podsumowując – jak dla mnie powieść nie ma zadatków na bestseller mimo dobrych momentów. Moim zdaniem jakby autorka się postarała i podszkoliła swój warsztat pisarski mogłaby stworzyć coś na prawdę fajnego. No, ale może jak pani Trojan zdecyduje się na napisanie kolejnej książki będzie ona lepsza od powyższej. Jednakże póki co dla mojego ukształtowanego przez studia kryminologiczne umysłu, świat z powyższej książki nie jest wystarczająco dobry.
A zatem czy jest jakaś grupa osób, której w ogóle można polecić Jak makiem zasiał? Uważam, że mogłaby się ona spodobać licealistkom, które jeszcze nie mają wyrobionego gustu literackiego, a chcą zacząć swoją przygodę z kryminałami. Będzie to dość łagodne i niezbyt wymagające wejście w świat, który z każdym kolejnym dziełem staje się coraz bardziej fascynujący. Ja wolę wrócić chociażby do Rudnickiej, Zafona i Evansa.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa

Komentarze

  1. No widzisz, a mi się ten kryminał bardzo podobał - co osoba, to inna opinia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój gust i inne podejście i to jest właśnie fajne:). Bo jest ciekawie:))

      Usuń
  2. Chyba sobie po tę pozycję sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kryminały niezbyt lubię. To znaczy lubię, ale jedne na pół roku w zupełności mi wystarczy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie, recenzja zapowiadała się nieźle. W każdym razie zaciekawiła mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ta książka trochę przynudziła, ale jak ktoś nie szuka czegoś ambitnego to może przeczytać.

      Usuń
    2. Nie zachęcasz swoją recenzją do tego ^^

      Usuń
    3. Wierzę, bo akurat ta książka mi się nie podobała, ale jedna z blogerek ma inne zdanie na jej temat...myślą, że co ludzi to opinii...

      Usuń
    4. Jasne. Skoro tak to kuszące jest żeby jednak ją przeczytać ;D

      Usuń

Prześlij komentarz