wtorek, 12 czerwca 2012

starsza pani

Od ponad tygodnia opiekuję się pewną starszą kobietą, która na moje nieszczęście okazała się babcią typu moherowy beret. Kobieta odmawia w dzień wiele modlitw, rano słucha Mszy w Radio Maryja, a wieczorem Apelu. Poza tym cały czas mówi o wierze i Bogu tak jakby nie było nic innego, a każdego, kto ma inne zdanie jest w stanie nieustannie przekonywać, że jest tak jak ona myśli. To jest męczące, bo kobiecina przejawia ewidentny brak szacunku, kto ma inne podejście do wiary i Boga, a jak jest innego wyznania, albo jest przynajmniej agnostykiem jest w stanie odciąć od siebie w bardzo nieprzyjemny sposób. Dodatkowo kobieta jest coraz mniej kontaktowa - chociaż tak na prawdę chyba wyciąga z czyichś słów i czynów to co ona chce usłyszeć czy zobaczyć.
W niedzielę powiedziałam jej, że w tym tygodniu wracam do siebie i będę dochodziła do niej, żeby się nią opiekować (tłumaczyłam jej, że będę robiła to co teraz tylko, że będę wychodziła popołudniu). Kobieta zaczęła biadolić, że jak to zostanie bez opieki, że przecież sobie nie poradzi no, ale że najwyżej będzie chodzić głodna, chociaż z drugiej strony ma rodzinę, która będzie się nią opiekować. I uspokoiła dopiero kiedy wytłumaczyłam jej, że przecież nie powiedziałam, że nie będę przychodzić, tylko, że będę przychodzić na taki czas, żeby zrobić jej jedzenie, dać leki, pomóc się umyć itd., ale nie będzie mnie z nią całą dobę tylko kilka godzin. Niestety od tamtej pory kobiecina próbuje grać mi na emocjach. Tłumaczenie, że ja nie jestem jej osobą bliską tylko u niej pracuję, więc powinnam oddzielać pracę od życia codziennego dawno straciło sens. Dopiero jak jej koleżanki i pielęgniarki środowiskowe powiedziały jej to samo co ja uspokoiła się i zdaje się, że zaakceptowała ten fakt. Ta praca męczy mnie psychicznie i pocieszam się, że to tylko do początku lipca i później już koniec.
Póki co nie mogę sobie dać wejść na głowę, być coraz bardziej stanowcza i nie dać jej się spouchwalać, bo się wykończę psychicznie.
Niestety starsze babcie są często specyficznymi przypadkami co z jednej strony trzeba zrozumieć, a z drugiej nie można pozwolić dać się zwariować;p. Muszę przyznać, że zaczął mnie przerażać fakt, że kiedyś i ja będę "koszmarną" starszą panią - upartą, upierdliwą i zajebiście irytującą. No, ale cóż takie życie i tak po prawdzie już zaczynam współczuć tym, którzy będą musieli ze mną wy3mać;)
A Wy macie jakieś ekstremalne doświadczenia ze starszymi babciami?

32 komentarze:

  1. To prawda. Nie daj się zwariować. Starsi ludzie często potrafią być męczący... nie da się ukryć.

    Ja doświadczeń jakiś szczególnych nie mam... może i dobrze, bo moja cierpliwość... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja powoli zaczyna się wyczerpywać, ale dzisiaj już nie będę nocować u tej kobiety i cieszę się niesamowicie:)

      Usuń
  2. Starsi ludzie mają swoją mentalność... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to taką do której trzeba mieć świętą cierpliwość.

      Usuń
    2. U mnie na szczęście jakieś resztki się uchowały;p

      Usuń
    3. Dzięki:), bo to jest niemalże heroicznym wyczynem;p

      Usuń
    4. ja się domyślam. Oaza spokoju ^^

      Usuń
    5. tiaa i to zajebista oaza spokoju;p

      Usuń
    6. W tej chwili to określenie jest mocno naciągane.

      Usuń
  3. To niestety cieżka praca ,trzeba być odpornym psychicznie inaczej samemu można popaść w jakieś doły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście już jestem na tyle odporna, że jakoś daję radę. Poza tym wykorzystuję swoją wiedzę ze studiów;D

      Usuń
  4. Ostatnio miałam nieprzyjemną sytuację ze starszą babcią. Pracuję w sklepie, podchodzi baba i mówi, że mam jej skasować towar. Zwróciłam jej delikatnie uwagę, że jest kolekja i ktoś inny był pierwszy. A ona zaczyna na mnie wrzeszczeć i przeklinać, że co ja sobie wyobrażam, ona nie musi stać w kolejce i wyzwała mnie od najgorszych. Koszmar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, ostatnio ja jak robiłam zakupy byłam świadkiem jak starsza babka czepiała się pani przy kasie dosłownie o wszystko. Straszne - nie chcę być na starość taka.

      Usuń
  5. Strasznie niewdzięczne zajęcie ... moja przyjaciółka opiekuje się od roku starszą panią chorą na alchajmera, kobieta zamieniła dzień z nocą i jeszcze do tego co noc się pakuje i gdzieś wyprowadza, trzeba ją pilnować na każdym kroku, bo na przykład ostatnio wrzątkiem podlewała kwiatki w doniczce ... cały czas w napięciu, żeby kobieta nie zrobiła sobie krzywdy ... masakra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście nie mam aż tak, ale za to trafiła mi się pedantka i fanatyczka religijna:/

      Usuń
    2. ale to wszystko od człowieka zależy, ja mam dwie babcie po 80 i obie są cudowne i nie mówię tego dlatego, że je kocham :-)

      Usuń
    3. Dobrze, że zdarzają się tak miłe wyjątki:)

      Usuń
    4. dobrze, ze ja mam takie szczęście mieć takie kochane babcie :-)

      Usuń
    5. dziwiłabym się jakby było inaczej.

      Usuń
    6. wiesz tak sobie teraz myślę skąd biorą się takie typowe "moherowe berety" moje babcie też są bardzo wierzące, jedna to nigdy nie rozstaje się z różańcem, bardzo często chodzi po pokoju i ściska go w dłoni, ale można z nią pogadać o wszystkim i popłakać i pośmiać się do rozruchu ... i mimo, ze się troszeczkę nad sobą użala to zawsze końcem końców znajdzie jakiś pozytyw ...

      Usuń
    7. No widzisz, ale ja u tej pani nie widzę pozytywów i szczerze mówiąc nawet sąsiedzi przestają ją odwiedzać, bo jest nie do życia. Nie można mieć nawet własnego zdania, które mieści się w pewnych normach:/

      Usuń
    8. no cóż tacy ludzie też są i trzeba z nimi jakoś żyć ... po prostu musisz nabrać do niej dystansu i jednym uchem wpuszczać, a drugim wypuszczać, bo można zwariować ...

      Usuń
    9. Staram się. Dużo mi daje to, że wracam popołudniami do hostelu w którym mieszkam. Inaczej zwariowałabym zupełnie.

      Usuń
  6. Nie wytrzymałabym pracy ze starszymi ludźmi. Im dalej mi do nich tym lepiej. Wiem, strasznie to brzmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i strasznie to brzmi, ale doskonale Cię rozumiem. Ja nie podejmę się takiej pracy następnym razem.

      Usuń
  7. Moja jedna babcia też jest takim kościołowym typem. Co więcej ciągle płacze, że Bóg jej nie słucha, bo ona by chciała umrzeć, bo przecież wszystkim ciąży. Zawsze znajduje coś, co niby robimy na jej niekorzyść i złorzeczy na nas (oczywiście w imieniu Boga). Druga babcia zaś ma bardzo mocną demencję starczą i niewiele pamięta, dzwoni co pięć minut, płacze lub wyzywa na mnie, że już jej nie odwiedzam (choć jestem jedyną wnuczką, która regularnie to robi) i zachwala osiągnięcia moich kuzynek (tak, jakbym ja nic w życiu nie zrobiła).
    Do tego obie mają naprawdę wredne charaktery. Zawsze takie były, ale wcześniej mnie to nie dotykało. Aż się nie przerzuciło na mnie. Ale z racji, że to moje własne babcia, a nie pod opieką, to bardzo je kocham i jestem w stanie przełknąć ich zachowanie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - co innego własna babcia, a co innego obca osoba. Ja jednak staram się dystansować do mojej pracy i zostawiać wszystkie myśli właśnie w pracy, chociaż to jest bardzo trudne.

      Usuń