wtorek, 13 grudnia 2011

Atak w Liege - kilka słów o wydarzeniu z miejscowości nieopodal.

>>>KLIK<<<
Liege podobno leży jakieś 90 km. od Brukseli i nie udało mi się uniknąć życia tym wydarzeniem. O takich atakach zwykle słyszy się w telewizji i po pewnym czasie zapomina. Jednak zupełnie inaczej przeżywa się to jak rzecz dzieje się nieopodal. Kiedy dowiedziałam się o tym, że był jakiś atak w mojej głowie od razu pojawiły się czarne scenariusze - w końcu mieszkam w bardzo ważnym dla Europy miejscu. Jednak podobno Bruksela jest spokojnym miejscem i tak też było przez czas w którym tu mieszkam. Poza tym rozmawiałam już ze znajomą na ten temat i powiedziała, że takie rzeczy nie miały tu miejsca, od kiedy tu mieszka a żyje tu już spory kawał czasu. Jednak mimo wszystko stres był, chociaż wiedziałam, że sprawcy/sprawcy są ujęci. Dopiero później okazało się, że koleś, który rzucał granatami w ludzi popełnił samobójstwo. Muszę powiedzieć, że ulżyło mi, kiedy dowiedziałam się, że nie ma się czym martwić, ale nieodmiennie budzi przerażenie fakt, że są zabici i wielu rannych (w tym dzieci). To bez sensu, że przez czyjąś lekkomyślność tak wielu ludzi musi cierpieć.
Tymczasem Bruksela żyje swoim rytmem i nawet obecny w tyle głowy strach, że np. mógł być pościg za sprawcą przez Brukselę już dawno opadł. A jutro nowy dzień i nowe wyzwania. Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz