piątek, 11 listopada 2011

Mój pierwszy tydzień w nowym miejscu

Moi Drodzy,
mija pierwszy tydzień od mojego wyjazdu z Polski. Muszę przyznać, że był to dla mnie bardzo intensywny czas, w którym zaznajamiałam się z nowym otoczeniem i nowymi ludźmi. Mieszkam prawie w centrum Brukseli. Codziennie mijam wszelakie europejskie komisje do Bóg wie czego i wsiadam do metra, aby później przesiąść się do tramwaju, żeby dotrzeć do mojego małego podopiecznego. Cały dzień spędzam z chłopcem, który coraz bardziej się do mnie przywiązuje, tak samo jak ja do niego. Każdego dnia mijam przesympatycznych ludzi, którzy są uśmiechnięci i życzliwi oraz darzą mnie wyrozumiałością i sympatią. Mam nadzieję, że zostanę tu jeszcze długo.
W Belgii też obchodzimy Dzień Niepodległości. Tu dużo ludzi ma wolne, ale np. wiele międzynarodowych firm pracuje, bo w sumie jakby mieli obchodzić wszystkie święta to pewnie nie pracowaliby prawie wcale. Dzisiaj jak byłam na spacerze z małym widziałam wiele rodzin na spacerach, ludzi na wycieczkach rowerowych i osoby, które biegały. Wprawdzie codziennie spotykam takich ludzi, ale dzisiaj było ich dużo więcej. Bardzo mi się podoba tutaj to, że tak aktywnie spędza się czas. Tu nikt się nie wstydzi wyjść pobiegać - nawet jeżeli jest to osoba starsza, albo z jakąś ułomnością. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby w Polsce osoba na emeryturze miała wyjść pobiegać, albo coś. Fakt, u nas nie ma miejsca - chociaż, nie...nieprawdę piszę. Skoro w mojej okolicy (przypominam, że to już prawie centrum) potrafi mi obok przebiec człowiek w sportowym stroju, to w centrum stalówki też by mógł. Nie wiem od czego zależy takie, a nie inne podejście do życia, bo chyba nie od warunków materialnych, skoro do wyjścia na spacer czy pobiegać tak niewiele trzeba. To chyba kwestia mentalności. Tymczasem coś czuję, że pobyt w Belgii zmieni moje podejście do zdrowego trybu życia, bo w sumie w jakiś sposób zostaje on na mnie w naturalny sposób wtłoczony.
Poza tym z takich rzeczy, która mnie tu urzeka, to widok starszych małżeństw, które wychodzą razem na spacer. Widzę ich każdego dnia. A wczoraj widziałam parę, która mnie urzekła wyjątkowo. Dlaczego?? Otóż w tych dwojgu było coś niesamowitego. Widziałam w ich oczach taką niesamowitą czułość do siebie nawzajem, że pomyślałam, że ja też tak bym chciała - przeżyć z kimś całe życie i nadal być w kogoś tak wpatrzona jak Ci ludzie w siebie nawzajem...

16 komentarzy:

  1. Moim zdaniem demonizujesz i widzisz co chcesz widzieć. W stw siedziałaś w domu tam chodzisz i coś widzisz. Ja brykając po mieście zawsze widziałam duuużo ludzi i w różnym wieku aktywnie spędzających czas. Ba! nawet u mnie ludzie bez względu na wiek żyją aktywnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Możliwe, że tak. Chociaż jak bywałam na wsi u babci, to tym babkom z wioski nic się w sumie nie chciało. Poza tym fakt, u nas też starsze osoby chodzą na spacery, ale mam wrażenie, że tu gdzie teraz jestem jest ich jakoś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym być tam z Tobą, uwielbiam podróże :) Stare małżeństwa nie wstydzące się okazywać sobie uczuć również mnie rozczulają - czemu mnie tam nie maaa ;)?

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie ten wyjazd spotkał nieoczekiwanie, więc kto wie, może i Ciebie spotka coś podobnego:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Natalia nie wyrażaj się lekceważąco o starszych kobietach ze wsi, nie masz pojęcia, nie wyobrażasz sobie jak one cięzko pracowały i mogą po prostu mieć już tak zużyte organizmy, że nie stać ich na luksus ruchu. Wierz mi one chciałyby pójść na spacer a często są przykute do swojego podwórka i to już jest fajne.
    Łatwo jest powiedzieć, osądzić.
    Noi trzeba było zaczac biegać i wyciągnąć koleżankę. Jaki problem? A uwierz mi zdziwiłabyś się jak wiele osób w stalowej aktywnie spędza czas. Ot chociażby jakie tłumy na basenie sa, na aerobikach, siłowni, aqua aeorobikach...

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasiek to co można wytłumaczyć zmęczeniem i schorzeniami nie da się już tłumaczyć innymi sprawami np. zwyczajnym lenistwem. Mogę zrozumieć osobę, która ciężko pracuje czy pracowała i jest zmęczona i/lub schorowana, jednak wybacz, ale nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy czegoś nie zrobią bo im się nie chce, albo nie ma nic ciekawszego od wysiadywania na ławce i obgadywania wszystkich wokół. Czasem po prostu pewni ludzie znajdują sobie wymówki tłumaczące ich lenistwo albo wścibskość zamiast po prostu porozmawiać o swoich sprawach. Poza tym tak z mojego stalowowolskiego podwórka:
    Mam sąsiadki, które z lubością wysiadują całymi dniami przed blokiem obgadując wszystkich sąsiadów, których tylko się da. Z jednej strony to dobrze, że w ogóle coś robią, ale z drugiej strony denerwuje mnie to, że one wiedzą o mnie samej więcej niż ja. Owszem może jest tak im wygodniej, bo niektórym z nich faktycznie trudno jest się poruszać, ale na pewno znajdzie się ciekawsze zajęcie od snucia domysłów na temat sąsiadów i wygłaszania monologów, za każdym razem kiedy powiem dzień dobry.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale Ty oceniasz jednostki, po jednostakch oceniasz całe miasto. Myślisz ze tam gdzie jesteś nie ma ludzi którym się nie chce?
    A nawet to, że im się nie chce może mieć drugie dni, którego ty kolejny raz nie chcesz szukac tylko wrzucasz do jednego worka i oklejasz etykietką "a fe".

    OdpowiedzUsuń
  8. Może i tak, bo sama od siebie dużo wymagałam i musiałam z wieloma rzeczami się uporać. Często osoby, którym nie chce się niczego zmieniać mają najwięcej do powiedzenia np. o tym co można zmienić. Może jestem tendencyjna i za szybko generalizuje (nad czym staram się pracować), ale myślę, że mimo wszystko trochę racji mam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie moim zdaniem nie masz. Sama nie biegałaś, nie pływałaś nie ćwiczyłaś więc sądzisz że tak wszyscy robili. A o Łazikach słyszałaś? O grupie mojego Taty rowerowej? Nie zrobiłaś riserczu, ale bach jesteśmy jeszcze dodatkowo leniwym narodem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Fakt sama nie biegałam, ale chodziłam na spacery z moją koleżanką jak było ciepło, więc jednak jakaś namiastka ruchu była. Wiem ilu mijałam ludzi, którzy spacerowali lub biegali w Polsce i ilu mijam teraz. Moim zdaniem Łazik i grupa Twojego taty to jedno, a to, że wiele osób woli zasiąść na ławce lub przed telewizorem to drugie. Tak samo jak ludzie w Polsce mało czytają - to, że ktoś u nas więcej czyta nie oznacza jeszcze, że z czytelnictwem jest dobrze. Swoją drogą współpracowałam z Łazikiem jak byłam koordynatorką CW. Podobno mieli odmładzać stowarzyszenie, ale jakoś było cicho i dalej sobie działali w starszym gronie (chociaż nie wiem jak jest teraz)

    OdpowiedzUsuń
  11. Belgia.. Bruksela. A ja się kocham w Holandii. To moja mała cicha namiętność i dano mi w życiu tam bywać i dano mi studiować filologię niderlandzką toteż i o Belgii mnie uczą, choć tam nie byłam i to już nie taka namiętność. Ale do Holandii...ach, tam bym mogła wracać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam, że Holandia to piękny kraj. Chciałabym go kiedyś odwiedzić i może będę mieć okazję. Tymczasem poznaję swoją okolicę i jestem nią coraz bardziej zauroczona:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale zdajesz sobie sprawę z różnic w proporcji miasta? Chyba, ze zrobiłaś badania procentowe ;] moim zdaniem strasznie łatwo generalizujesz. Daleka jestem od optymizmu, ale jestem chora na takie gadanie jak za granicą jest cudownie.
    No wspólpracowałaś z łazikiem i? bo brak mi zaczepienia. Oni sobie świetnie radzą, jak My jedziemy na basen to oni sobie o tej porze ruszają na spacery. Mocarni są.
    A swoją drogą wiesz, że sobie zaprzeczasz? Bo wcześniej pisałaś że starsi siedza na tyłkach.ławkach itp? A teraz dziialają w łaziku.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobra ok, masz racje przesadziłam w tej kwestii i zbyt łatwo porównałam stw do miejsca, w którym jestem. Rozumiem, że możesz być uczulona na pewne teksty, ale nie pisałam, że tu jest idealnie, bo zapewne nie jest. Może nawet kiedyś o tym napiszę, tylko chcę tu dłużej pobyć. Fakt Łazik składa się ze starszych ludzi, ale nie tak bardzo starszych, że są oni na emeryturze jak te babcie spod mojego bloku. Co do Łazika, to współpracowałam z nimi w ramach Stalowego Partnerstwa, gdzie kilka stowarzyszeń wspólnie chciało coś organizować. Niewiele nam z tego wyszło, ale mają u mnie plusa za organizacje wyjazdów i zorganizowanie charytatywnej imprezy z amazonkami. Później nasza współpraca się jakoś rozluźniła, a szkoda, bo fajne rzeczy mogły wyjść z tego. Sama nawet chciałam z nimi gdzieś pojechać.

    OdpowiedzUsuń
  15. P.S. Małe uściślenie - właśnie mi przyszło do głowy, że może w Łaziku są osoby na emeryturze, tylko, że ja nie miałam szansy ich poznać...

    OdpowiedzUsuń
  16. Stalowa Wola a naprawdę duże miasto to nie jest porównanie. Bo być może więcej ludzi tam jest aktywnych, ale to wiąże się z tym że tam W OGÓLE JEST WIĘCEJ LUDZI i tym że jak coś zaczyna być modne to staję się bardziej powszechniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń