niedziela, 13 listopada 2011

~*~

Zanim jeszcze nikt nie słyszał o moim wyjeździe do Belgii ja sama nasłuchałam się historii o tym jak Polacy traktują siebie nawzajem za granicą. To nie były miłe opinie. Wyjeżdżając miałam nadzieję, że nie doświadczę na swojej skórze tego na własnej skórze i moje nadzieje na szczęście nie okazały się płonne. Póki co rodacy, z którymi się spotykam są bardzo mili i bardzo mi pomagają. Wiem też, że jeżeli mnie przyjdzie komuś pomóc, to zrobię to bez wahania, bo wiem jak ciężko się odnaleźć na początku. Jednak na szczęście od momentu kiedy podjęłam decyzje o wyjeździe dostałam mnóstwo wsparcia od ludzi, którzy mnie otaczają. To sprawiło, że mój wyjazd nie był tak stresujący jak mógł być. Mam nadzieję, że nadal moje doświadczenia będą tak dobre:)
Tymczasem mimo wszystko tęskni mi się do Polski. Szkoda, że w moim kraju nie mogłam jakoś ułożyć sobie życia nawet jeżeli miałabym żyć na skromnym poziomie. Ale podobno nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło...
Za chwilę idę na spacer. Tak sobie myślę, że chciałabym w końcu zobaczyć Łuk Triumfalny, bo jak przejeżdżałam obok niego, aż się prosił, żeby przyjść do niego na spacerze. Możliwe, ze dopiszę coś jak wrócę:), póki co lecę się zbierać.
P.S. Kasiek - dzięki, że ściągnęłaś mnie trochę na ziemię.
Tymczasem nawet tu towarzyszy mi talent pewnego skrzypka:

2 komentarze:

  1. cała ja :/ kubeł zimnej wody ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To dobrze:), bo potrafisz zmusić do zobaczenia innych aspektów pewnych spraw:)

    OdpowiedzUsuń