poniedziałek, 21 listopada 2011

:)

W moich żyłach znowu zaczyna płynąć espresso i czekolada zamiast krwi. Nie wiem czemu, ale te dwie rzeczy zawsze dostarczały mi energii. Jednak coś z przyzwyczajeń okołomaturalnych we mnie zostało. Wiem, że to nie zdrowo i dzisiaj podjęłam mocne postanowienie poprawy i lepszego odżywiania się tudzież ograniczenia kawy. Tymczasem w nowym miejscu czuję się coraz lepiej. Mam nadzieję, że zostanę tu jak najdłużej się tylko da. Coraz bardziej zżywam się z ludźmi i z otoczeniem - nie chcę opuszczać tego miejsca zbyt szybko. Muszę przyznać, że Bruksela ma swoje tempo. Tu nie muszę żyć wg. rozkładu jazdy np. metra, bo tam gdzie chcę dojechać zwykle jeździ coś co chwilę. Jednak ważną rzeczą jest, żeby pamiętać o tym kiedy są jakieś tam protesty, bo inaczej to się może źle skończyć. Będąc ty mam mało czasu na książki, bo praktycznie cały dzień jestem poza domem...może właśnie dlatego powinnam teraz wyłączyć swojego Sida Leniwca (czyt. laptopa) i pójść spać, albo pójść spać...
Całkiem niegłupi pomysł:)

4 komentarze:

  1. Ostatnio ty popadłaś w jakiś marazm książkowy, a teraz mnie to dopadło... :)

    Natomiast jeśli chodzi o komunikację w krajach Beneluksu, to rzeczywiście... jeździ coś co chwilę. Jak w zegarku. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja teraz staram się wygospodarować każdego dnia kilka wolnych chwil i siły na czytanie, bo mam dość intensywne dni, więc nie ma mowy o marazmie w moim przypadku - na szczęście:D

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie niestety się pojawił, ale wiem że odfrunie... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że odfrunie dość szybko:). Ja póki co popadam w jakiś ciąg czytelniczy:D

    OdpowiedzUsuń