niedziela, 16 października 2011

o wolontariacie:)

Wolontariat jest ważną częścią mojego życia. Nie wyobrażam sobie, żeby w moim życiu go zabrakło. Dlaczego?
Otóż okazało się, że poznałam wielu wspaniałych ludzi, którzy sprawili, że mój świat i podejście do niego bardzo się zmieniło - na dużo lepsze. Wielu z wolontariuszy było przez jakiś czas moją drugą rodziną, a biuro wolontariatu przez wiele miesięcy było niemalże moim drugim domem. W końcu w wolnym czasie to w biurze CW między przerzucaniem nakrętek, pracami biurowymi i spotkaniami z ludźmi jadłam posiłki i w chwilach braku pilniejszych zajęć wolontariackich zajęć nadrabiałam zaległości kulturowe poprzez czytanie książek i nauki gry w szachy;p.
Poza tym niezmiernie ważną dla mnie rzeczą jest to, że zdobyłam trochę doświadczenia zawodowego, które sprawiło, że pedagogika była dużo bardziej świadomym wyborem.
Niezwykłą rzeczą jest to ile może dać świadomość tego, że pomogło się jakiejś osobie i chociaż trochę zmieniło się jej podejście czy sytuacja, w której się znajdowała. Takie rzeczy, przynoszą wiele radości i korzyści, ale też uczą wrażliwości na innych ludzi z naszego otoczenia. Poza tym doświadczenia wyniesione z wolontariatu umożliwiły mi zainicjowanie grupy Stalowych Czytaczy, która coraz bardziej mnie zadziwia i daje nadzieje na to, że w następnym raporcie o czytelnictwie może być nieco lepiej niż w ostatnim. I jeżeli ktoś mówi, że wolontariat jest całkiem bezinteresowny to albo nie wie o czym mówi, albo kłamie.
Przez tyle lat w wolontariacie nauczyłam się, że bezpłatne działania na rzecz drugiego człowieka potrafią wiele dać temu, kto pomaga. Dlatego chciałabym, żeby idea wolontariatu towarzyszyła mi przez całe życie. Mam nadzieję, że to będzie możliwe.



Warto pomagać, więc zastanówcie się proszę czy możecie chociaż trochę pomóc innym obok. Niekoniecznie przez biuro wolontariatu, ale może gdzieś obok Was ktoś potrzebuje Waszej pomocy, albo dzieje się coś ciekawego (jakaś akcja) w czym warto wziąż udział. Jak macie jakieś pytania (np. nie wiecie jak się za to wziąć) to piszcie, a ja w miarę możliwości odpowiem:)

4 komentarze:

  1. Wspaniale,że o tym piszesz.. Po Twoim tekście pomyślałam o tym, jak bardzo nie mogę się doczekać Szlachetnej Paczki oraz o tym, jak bardzo odmieniła moje patrzenie na pewne sprawy. Choć w zeszłym roku przygotowywałam ją po raz pierwszy to nie wyobrażam sobie, aby nie przygotować jej następny raz, to tak ubogacające i wspaniałe doświadczenie, bezinteresowna pomoc drugiej osobie, że każde działanie jest na wagę złota :) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja także cieszę się, że mogłem działać w ramach wolontariatu. Żałuję, że nie ma systemu, który dawałby pewne korzyści finansowe w zamian za świadczoną pomoc. Przykładowo za przepracowanie 200 godzin na rzecz drugiego człowieka zapłata w wysokości 2000zł (nie jako gotówka, lecz opłacenie rachunków za mieszkanie, gaz, prąd czy wodę albo internet lub komórkę).
    I wcale nie mówię to o "nabijaniu kasy" (jak wyżej podkreśliłem: nie mogłaby to być "żywa gotówka", lecz forma odciążenia zobowiązań stałych), tylko raczej o formie dzięki której można byłoby nie bać się tego, że nie będziemy mogli opłacić rachunki, bo za dużo godzin poświęciliśmy na pomaganie innym.

    Mnie także jeży się włos na głowie, gdy słyszę, że ktoś mówi, że robi coś bezinteresownie: zastanawiam się wtedy czy nie jest interesownością (korzyścią), to że ma się radość, satysfakcję oraz poczucie bycia ważnym czy też potrzebnym? A co z możliwością coraz lepszego rozwijania swoich umiejętności oraz talentów? Czy to nie są korzyści? Owszem, brak zapłaty jest podstawą (definicja zakłada, że to działanie bezpłatne), ale czy na pewno jest to bezinteresowność? Ja nigdy nie zrobiłem ani jednego działania w ramach wolontaruatu bez własnych korzyści (czyli bezinteresownie). ZAWSZE miałem w tym interes (korzyść), chociaż czasem było trzeba dużo wysiłku włożyć.

    "Warto pomagać, więc zastanówcie się proszę czy możecie chociaż trochę pomóc innym obok. Niekoniecznie przez biuro wolontariatu, ale może gdzieś obok Was ktoś potrzebuje Waszej pomocy, albo dzieje się coś ciekawego (jakaś akcja) w czym warto wziąż udział." --> tu się w pełni zgodzę i popieram: na ile to możliwe to warto pomagać, chociaż NIE WOLNO dawać się wykorzystywać.

    Kończąc życzyłbym sobie (i nam), aby nie tylko sama idea wolontariatu była w naszych sercach, lecz także, aby ludzie z samorządu bardzo mocno tę ideę wspierali: poprzez promocję oraz wspomagania organizowania wolontariatu. Inaczej pozostanie ona jedynie w sferze naszych marzeń. A na pewno w tej materii można zrobić O NIEBO więcej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Domini:
    Ja brałam udział w Szlachetnej Paczce jako wolontariuszka. Też było to dla mnie wspaniałe doświadczenie. Ty przygotowywując paczkę nie miałaś bezpośredniego kontaktu z rodziną, której pomagałaś. Ja natomiast towarzyszyłam im od początku do końca:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tomasz:
    Wolontariat nie polega na tym, żeby poświęcić się temu całe dnie, bo to mijałoby się z samą ideą. Jeżeli chodzi o Twój pomysł to też nie bardzo mi się podoba, bo to jest już raczej wolontariat europejski, gdzie dają ci zakwaterowanie i wyżywienie.
    Poza tym uznałam, że to jest naturalne, że nie można dać się wykorzystać - niezależnie od tego czy pomaga się zawodowo (np. jako pracownik socjalny) czy nie.

    OdpowiedzUsuń