piątek, 9 września 2011

Weekend z książką: Olga Rudnicka "Natalii5"

Jesień jest moją ulubioną porą roku. Lubię jej klimat i to, że mogę czerpać z niej inspiracje. Dzisiaj wracałam do domu z księgarni z nową książką i pomyślałam sobie, że warto wprowadzić na mojego bloga cykl "Książka na weekend":). W tym cyklu chcę polecać Wam książki (niekoniecznie zawsze łatwe), które można przeczytać w weekendJesienna pogoda sprzyja czytaniu, więc jest odpowiedni czas na realizacje mojego pomysłu. Mam nadzieję, że starczy mi samozaparcia do regularnego pisania do tego cyklu:)
Książką, którą chcę Wam zaproponować jako pierwszą jest Natalii5 Olgi Rudnickiej.

Natalii5 to kryminał, a raczej komedia kryminalna, która ujmuje już od pierwszych stron.
Oto pewnego dnia policja otrzymuje zgłoszenie o samobójstwie. Zamknięty od środka pokój; martwy mężczyzna i broń, na której są tylko odciski palców zmarłego. Pojawiają się jednak wątpliwości co do tego czy oby na pewno jest to samobójstwo. Ta śmierć jest tylko początkiem skomplikowanych i...śmiesznych wydarzeń. Otóż nagle spotyka się 5 kobiet o tym samym imieniu i nazwisku, które nie miały o sobie zielonego pojęcia - 5 kobiet, których życie bardzo się zmieni.

Tą książkę czytałam już jakiś czas temu, jednakże nie daje mi o sobie zapomnień. Stoi na mojej półce jako jedna z kilku moich ulubionych w domowym księgozbiorze. Kiedy po raz pierwszy przeczytałam opis wydawało mi się, że będzie to mroczna i przynajmniej trochę będę się bać. Jednakże czytając tą książkę często wybuchałam śmiechem. Moja mama zaglądając do mojego pokoju, patrzyła się na mnie podejrzanie, bo nigdy się tak nie zachowywałam w ten sposób przy czytaniu książki. Muszę przyznać, że polubiłam wszystkie Natalie, bo każda z nich miała w sobie coś co bawiło i wzbudzało do niej sympatie. Ta książka jest idealna na pochmurny weekend czy okres chorobowy. Bardzo poprawia humor i dobrze nastraja. Do książki polecam dobrą kawę, albo gorącą herbatę z sokiem malinowym i można wsiąknąć na wieczór...no może na trochę dłużej niż wieczór;)
Ja na pewno sięgnę po kolejne książki Olgi Rudnickiej - mam nadzieję, że nie zawiodę się na nich.

10 komentarzy:

  1. Uwielbiam budynki jak ten z okładki, są nastrojowe i magiczne. Lubię też takie książki, o których myśli się jeszcze długo po lekturze... kto wie, może się skuszę? :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i bardzo miło wspominam czas spędzony z paniami Sucharskimi;) Ja również polubiłam Natalie i współczułam policjantom, którzy mieli z nimi do czynienia;) Dawały do wiwatu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Griffin:
    Mnie ta okładka zauroczyła i nadal czasem lubię na nią patrzeć:). Poza tym polecam na prawdę tą książkę nawet na poprawę humoru.

    OdpowiedzUsuń
  4. Evita:
    Oj tak, Natalie Sucharskie potrafiły dać w kość. Ale to tylko dodawało im uroku;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na razie siedzę w kryminałach i to w dodatku islandzkich :D

    OdpowiedzUsuń
  6. O proszę:), ja się na nie póki co przyczajam, bo mam długą kolejkę ksiązek do przeczytania;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też i co najlepsze, ciągle zamawiam nowe. Biorąc "do kupy" wszystko, to w ciągu półtorej tygodnia kupiłam 15 książek :D

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie wczoraj przybyły zaledwie 2 i dostałam z wymianki 1 w czwartek:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurcze nie mogę się przekonać do polskich autorów. Obiecuję sobie, że następną książką jaką przeczytam będzie coś polskiego:D Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie Rudnicka i Pilipiuk to ci z polskich autorów, których na pewno będę czytać:), bo są takimi perełkami na polskim rynku:)

    OdpowiedzUsuń