piątek, 10 grudnia 2010

Finał Szlachetnej Paczki

Weekend zapowiada mi się bardzo pracowicie. Praktycznie dzisiejszy dzień mam zaplanowany od gordziny 9 - 20stej, niemniej jednak w domu będę pewnie coś koło 21. 
W ten weekend wydary się coś cudownego - mianowicie finał Szlachetnej Paczki. Nie tylko ogólnopolskie media interesują się tą akcją, ale u nas w regionie też jest o niej głośno:)
Dzisiaj jestem na chwilę w magazynie, a jutro mam spotkanie z darczyńcą:). Już nie mogę się doczekać! Nawet nie macie pojęcia jak to jest bradź udział w takiej akcji jeżeli nie braliście w niej udziału. Kiedy spotyka się ludzi ubogich, którzy mają w sobie tyle pokory co Ci którym pomagamy, to aż coś się robi. Ja na pewno bardziej doceniłam to co mam i spojrzałam na swoją sytuację z innej perspektywy. Wiele przyjemności sprawił mi kontakt z Darczyńcą. To niesamowite jak bardzo ludzie potrafią być zaangażowani w pomoc innym ludziom i jak bardzo im zależy. To bardzo budujące:). 
Tymczasem już nie mogę się doczekać finału akcji, bo to będzie najprzyjemniejsze:). Taka wisienka na torcie:). A to już inna sprawa, że mam zjazd w ten weekend i czas spędzony w magazynie jest wykombinowany;)

środa, 3 listopada 2010

Recenzja kremu z AA Ultra Nawilżenie

Jakiś czas temu kupiłam sobie poniższy krem:
Jednakże na szczęście się skończył:


Dlaczego napisałam, że na szczęście się skończył?? Otóż odpowiedź będzie krótka i zwięzła...
Największą wadą tego kremu jest to, że nie ma jakoś ekstra nawilżającego efektu niż inne kremy:/ - u mnie jeszcze w okresie wczesnojesiennym się jakoś sprawdzał, ale teraz byłby najzwyczajniej w świecie za cienki w uszach;p. 
Poza tym jest dość mało wydajny (starczył mi na ok. 3 tygodnie!). Normalnie szok.Chyba jedynym plusem tego kremu jest to, że nie uczula i nie podrażnia...
Zatem chyba lepiej zainwestować w coś ciut droższego niż co chwile biegać do drogerii po krem, zatem wymieniłam go na inny model, ale o tym już nie w tej notce...

wtorek, 2 listopada 2010

Szlachetna Paczka

Dzisiaj udało nam się ruszyć, z ankietami do Szlachetnej Paczki, a jutro kolejna część. Mam nadzieję, że skończymy ankietowanie. Dla mnie powrót do wolontariatu w takiej formie dał mi niezłego kopa i mimo własnych ograniczeń i obaw okazuje się, że wciąż czerpię z niego wiele energii. Dzisiaj miałam trochę biegania w związku z własnymi sprawami i brakiem czasu na weekendach, bo zaczynam studia w ten weekend (w końcu:D). Także jak widać dzieje się sporo:D.
Dzisiaj po całym dniu biegania i załatwiania spraw przeróżnych na nowo odkryłam uroki wieczorów z kawą w ręku i odprężaniu się przy ulubionej muzyce. To sprawia, że mogę się w miarę poskładać do kupy i wyciszyć po całym dniu:).
Tymczasem skończył mi się ten krem z AA, który kupiłam sobie na początku października i mam zamiar zrobić jego recenzję, ale już nie dzisiaj...jestem na to za bardzo zmęczona;p.

środa, 27 października 2010

Dodatkowa pielęgnacja włosów na okres jesienno - zimowy

Hmm...ja chyba powinnam sobie sama założyć szlaban na oglądanie YT i czytanie blogów o kosmetykach;], bo mój portfel jest w śmiertelnym zagrożeniu;p. No ale nic.
Zaczął nam się już okres jesienny i ciągle słyszę jakieś groźby związane z opadami śniegu. Zaczęły się więc u mnie problemy z włosami i moja dotychczasowa pielęgnacja włosów musiała ulec zmianie, ze względu na to, że stały się osłabione i z tendencją do wypadania (niestety każdorazowo po umyciu włosów widzę ile mi ich zostaje w wannie:/), więc trzeba było się ogarnąć i wziąć się za ich wzmacnianie:D.
Jakieś dwa tygodnie temu zaczęłam więc łykać Belissę - co miało mi niby m.in. wzmocnić włosy, ale nie widzę jakiejś poprawy (włosy mi nadal wypadają, chociaż czytałam, że to podobno normalne, bo mocniejsze włosy wypychają te słabsze - zobaczymy jak będzie za jakiś czas).
Tymczasem jeżeli chodzi o pielęgnację włosów to uzupełniłam ją dodatkowo o maski do włosów. Wczoraj skończyłam Krem Odbudowujący Intensywna Regeneracja z Pantene. Muszę powiedzieć, że jedyne co zauważyłam to, to że moje włosy są bardziej nawilżone i gładkie:), zresztą producent nam nic więcej nie obiecuje, zatem musiałam znaleźć coś lepszego na okres jesienno - zimowy. Zajrzałam więc na bloga mojego aktualnego guru kosmetycznego - Agnieszki i akurat pisała o masce, która jej pomogła. Zajrzałam więc do mojej osiedlowej apteki w celu doboru odpowiedniego produktu z tej firmy do moich włosów:D
Zatem stałam się szczęśliwą posiadaczką Intensywnie Regenerującej Maseczki do włosów słabych ze skłonnością do wypadania:
 Jak deklaruje nam producent maseczka do włosów ma nam dać efekt:
  • mocnych zdrowych włosów,
  • zmniejszenia wypadania włosów, 
  • intensywnego odżywienia, nawilżenia i regeneracji włosów.
Poza tym ma dawać naturalny zdrowy połysk:).

Muszę powiedzieć, że skład też jest zachęcający ponieważ moja maseczka do włosów zawiera:
  • sok z Aloe Vera (100%), który intensywnie odżywia cebulki, chroniąc włosy przed nadmiernym wypadaniem. Poza tym wpływa korzystnie na rozdwojone końcówki oraz skutecznie zmniejsza łamliwość włosów.
  • kompozycję olejku ze Słodkich Migdałów i Miodu, która silnie nawilża, zmiękcza i odżywia włosy, nadając im połysk,
  • 100% ekstrakt z Henny, który ułatwia aktywnym składnikom wnikanie do wnętrza włosa i jego cebulki.
Tak jak już Aga pisała jest bezpieczny ze względu na brak PARABENÓW, SLS (SODIUM LAURYL SULFATE), SLES (SODIUM LAURETH SULFATE), GLICOLU PROPYLENOWEGO. Te substancje mogą powodować podrażnienia skóry i stany zapalne oraz przyczyniają się do powstawania łupieżu, swędzenia i przesuszenia skóry głowy.

Otóż póki co użyłam jej raz więc za wiele nie mogę na jej temat napisać. Jednak jeżeli chodzi o to, jakie jest moje pierwsze wrażenie, to muszę powiedzieć, że włosy są gładkie i nawilżone oraz mam wrażenie, że są bardziej puszyste:). Zatem póki co jest ok, więc mam nadzieję, że z czasem zaobserwuję fakt, że moje włosy są mocniejsze i gęstsze:)

piątek, 15 października 2010

Outspoken by Ferge

Dzisiaj chciałabym Wam napisać o zapachu, który w katalogu nr 15 wprowadza firma Avon. Otóż jest to zapach pod nazwą Outspoken by Fergie:
Muszę przyznać, że jest to zapach, który nie wszystkim łatwo znieść - dość mocny i "ciężki" w pierwszej nucie, łagodnieje z czasem, ale wciąż jest silny i zdecydowany. W nucie głowy ma owoce karamboli i mrożone jeżyny, w nucie serca tuberozę, nocny jaśmin i passiflorę. Natomiast najbardziej zdumiewająca jest nuta bazy, ponieważ zawiera...skórę (tak tą skórę, z której wytwarza się skórzane ubrania), heban i wetiwer. Dla jakich kobiet jest ten zapach??
Myślę, że jest odpowiedni dla kobiety zdecydowanej i silnej, która potrafi być zadziorna oraz walczy o swoje. To na pewno jest zapach dla kobiet, które wiedzą czego chcą i są świadome swoich możliwości. Chociaż nie jest to miłość od pierwszego "niuchnięcia" to trzeba mu przyznać, że ma coś w sobie, co przyciąga do niego jak magnez:). Jak dla mnie może być to zapach zarówno na dzień jak i na wieczór, chociaż przyznam się, że zachwyciła mnie buteleczka:
 Jak dla mnie może ona sobie robić za ozdobę toaletki - ja bynajmniej trzymam ją na półce;D.

sobota, 9 października 2010

Kilka słów o mojej pielęgnacji włosów

Wszystko zaczęło się w momencie, kiedy dostałam zestaw do pielęgnacji włosów z linii AT z Avonu. Między innymi była w nim regeneracyjna odżywka i szampon do włosów:
W pierwszym odruchu pomyślałam sobie, że na pewno dostanę po szamponie łupieżu tak jak to było wcześniej, ale okazało się, że nie:). Szampon okazał się bardzo przyjazny moim włosom, które po jego zastosowaniu były miękkie, puszyste i ślicznie pachniały. Dodatkowym jego atutem jest na pewno wydajność:). Przy użyciu szamponu i odżywki z tej serii wcale nie miałam przeciążonych włosów i nie dostałam łupieżu - na który uskarżało się wiele osób, w tym tak jak napisałam wyżej również i ja. Zatem ponownie zostałam fanką tych produktów, z tym większą radością, że nie muszę ganiać po sklepach, bo kosmetyki "przychodzą mi" do domu.
W okresie jesienno zimowym, kiedy zaczyna się jeszcze sezon grzewczy postanowiłam więc bardziej zadbać o swoje włosy, ze względu na to, że w wyniku osłabienia organizmu obok kondycji skóry i paznokci, również stan włosów ulega pogorszeniu, co objawia się w moim przypadku wypadaniem, przesuszaniem i oczywiście wzmożonym wypadaniem. Zatem nie miałam oporów, żeby sięgnąć po produkty do pielęgnacji włosów z linii AT Avonu. Odżywkę jeszcze mam, zatem uzupełniłam swoje produkty o szampon i serum do włosów:
  • Dodający blasku szampon z odżywką do każdego rodzaju włosów:
Po tym, jak dostrzegłam działanie poprzedniego szamponu bez wahania sięgnęłam po ten o większej pojemności. Wybrałam akurat ten, ze względu na serum do włosów o którym będziecie mogli przeczytać poniżej. Muszę powiedzieć, że i w tym wypadku szampon się sprawdza - włosy są świeże, miękkie, przyjemne w dodatku, zadbane i ślicznie pachną:). Poza tym moje lenistwo sprawa, że nie zawsze chce mi się użyć odżywki, więc wybawieniem dla mnie jest to, że to jest takie 2w1:D. Nie narzekam na to, żeby ten szampon plątał mi włosy, bo dobrze się po nim rozczesują te moje kłaki:). Zatem póki co to jest mój nr 1 w dbaniu o moje włosy:).






  • Serum na suche i zniszczone końcówki do każdego rodzaju włosów
Jeżeli chodzi o wygląd, to produkt prezentuje się następująco:

Miałam to serum już kiedyś, w czasie, kiedy była jeszcze stara wersja linii AT i byłam z niego zadowolona, zatem nie miałam wątpliwości co do zakupu i tym razem. Póki co użyłam go już kilkakrotnie (tak jak i szampon) i póki co myślę, że sprawdza się również i tym razem, chociaż napiszę o nim coś więcej po jego wykorzystaniu. Jednakże jedno co mogę napisać na razie na pewno to, to, iż jest wydajny:). Wystarczy jedna pompka, żeby wsmarować w końcówki włosów tyle produktu ile trzeba. Zapach ma taki jak szampon, więc nie gryzie się w żadnym wypadku z niczym:).
Myślę, że na chwilę obecną to wystarczająca pielęgnacja włosów, chociaż za chwilę trzeba pewnie będzie stosować jakieś maski odbudowujące i łykać tabletki wzmacniające;)

piątek, 8 października 2010

Małe zakupy kosmetyczne:)

Nastały chłodniejsze dni, zatem moja skóra potrzebuję jeszcze lepszego złuszczania i nawilżania niż w miesiącach późnowiosenno - letnich. Co za tym idzie w tym czasie używam innego kremu i zaistniała potrzeba wprowadzenia lepszej pielęgnacji skóry.
Zatem wczoraj wybrałam się na zakupy i zaopatrzyłam się w odpowiednie produkty:
  • Kompres nawilżający i maseczka ochronna z Bielendy.
Kupiłam ten w ciemno mając nadzieję, że się sprawdzi, co się okaże jak ją użyję;p
  • Odświeżająco - Złuszczająca Maseczka do Twarzy Peel OFF z St. Ives,
Mam peeleng do twarzy z tej marki i muszę powiedzieć, że jestem z niego zadowolona, co spowodowało, że sięgnęłam po maseczkę. Muszę przyznać, że jest delikatna i mam nadzieję, że się sprawdzi. Póki co użyłam jej tylko raz, więc za wiele nie  jestem w stanie o niej powiedzieć. Mam nadzieję, że się sprawdzi tak jak peeleng.
  • Maseczka głęboko nawilżająca z sokiem aloesowym z Perfecty.
Tą maseczkę już miałam i mi się sprawdziła świetnie, zatem jak tylko szukam czegoś nawilżającego to ją kupuję:).
Dla lepszej orientacji zdjęcie produktów opisanych powyżej umieściłam poniżej:
  •  Krem z AA Ultra Nawilżanie - krem intensywnie nawilżający. Mam żel do twarzy z AA i do tej pory mnie nie uczulił, więc zaryzykowałam i kupiłam dla siebie również krem do twarzy. Póki co używam jeszcze tego jagodowego z Oriflame, więc będzie sobie musiał jeszcze poczekać trochę na użycie. No zobaczymy co to z niego będzie:
Tymczasem myślę, że następnym razem zrobię jakąś recenzję porównawczą maseczek złuszczających. Np. tej z St. Ives'a i z Oriflame. Ale najpierw muszę sobie poużywać tej pierwszej maseczki, żeby mieć o niej lepsze zdanie;).

wtorek, 7 września 2010

Recenzja żelu do mycia twarzy z Neutrogeny

Hmm...dla rozluźnienia postanowiłam dzisiaj dla rozluźnienia napisać o czymś co nie przywołuje mi na myśl np. nadchodzącej wielkimi krokami mojej rozmowy kwalifikacyjnej na studia, ehh...Mam nadzieję, że komuś na coś to się przyda:).
Otóż po mojej przygodzie z żelami do twarzy z firmy Soraya postanowiłam poszukać czegoś co nie podrażniałoby i nie uczulałoby mojej skóry. Przeglądając kanały dziewczyn z YT, trafiłam na >>>TEN<<< filmik i pomyślałam, że czemu by nie zaryzykować i nie zakupić żelu do twarzy z firmy Neutrogena, wszak emulsja powyższej marki spisała się u mnie idealnie.

Zacznijmy zatem od plusów:

  • nie podrażnia,
  • nie uczula,
  • łagodnie usuwa zanieczyszczenia i resztki makijażu,
  • zapach nie jest dla mnie zbyt drażniący.
Zatem w sumie spełnia podstawowe funkcje żelu do twarzy, jednakże ma on swoje minusy:

  • wodnista konsystencja - co sprawia, że część produktu się marnuje,
  • po umyciu się występuje (przynajmniej u mnie, bo wiem, że podobno nie u wszystkich) nieprzyjemne napięcie skóry,
A teraz skład:
Aqua, Polysorbate 20, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, PEG-150 Distearate, Phenoxyethanol, Arnica Montana, Propylene Glycol, PEG-4 Laurate, Disodium Lauroamphodiacetate, Tocopheryl Acetate, Citric Acid, Disodium EDTA, Sodium Benzoate, Iodopropynyl Butylcabamate, Parfum.

Niestety produkt ten zawiera m. in. SLS, co jak  dla mnie go wyklucza z użycia. Szczęśliwie zużyłam już ok. 90% produktu, a w zapasie mam już bardziej naturalny i nie tak chemiczny żel do mycia twarzy jak ten:).